niedziela, 9 września 2012
Poważna konkurencja
Śniadanie, następnego dnia.
Hermiona zaspana przeglądała czasopismo "Żongler ", Harry jadł tosty i kończył prace domową na eliksiry natomiast Ron patrzył nienawistnie na stół ślizgonów . Nawet nic nie przełknął!
- Ron , możesz mi wytłumaczyć dlaczego nie jesz? - zdziwiła się Hermiona.
Szczerze mówiąc atmosfera która panowała już wcześniej jej się nie podobała . Harry patrzył na Ginny spode łba , tylko patrzeć jak się na siebie rzucą . Hermiona czuła się jakby była między młotem a kowadłem , ale całym sercem wspierała jednak Ginny . Harry przesadzał! Traktował ją od pewnego czasu okropnie , zwracał się do niej tylko i wyłącznie po to by rzucić jakiś złośliwy komentarz i tylko i wyłącznie po nazwisku .
- Martwię się o was dziewczyny – wydusił w końcu Ron - Same z tymi ślizgonami. Dajecie radę? - zapytał i czule cmoknął Hermione w czoło .
- Tak , jest znośnie. Przynajmniej na razie. Póki co powiedziałabym że zachowują się lepiej od NIEKTÓRYCH Gryfonów - mruknęła Ginny zerkając znacząco na Harry'ego.
- Och zrozum Ron im się to towarzystwo podoba . Jak widzę z czasem same się upodabniają do ślizgońskich ...
- Nie kończ - ostrzegł Ron Harry’ego . Sam bardzo dobrze widział że jego przyjaciel posuwa się za daleko. Rozumiał jego złość, ale jednak mowa była o jego siostrze i bogu ducha winnej dziewczynie.
- Przepraszam Hermiono. Ciebie oczywiście nie miałem na myśli - powiedział Harry sucho nie patrząc nawet w kierunku swojej byłej dziewczyny.
- Nie ważne którą z nich miałeś na myśli - warknął Ron - żadnej ci nie wolno obrażać Harry -
Po tych słowach zapadło milczenie. Nikt specjalnie się nie palił żeby je przerywać ...
Na szczęście, nagle przemówiła profesor McGonnagal.
- Proszę żebyście na chwile oderwali się od jedzenia i wysłuchali ważnego ogłoszenia . Otóż postanowiłam , razem z panią profesor Scott nauczycielką od mugoloznastwa , stworzyć typowo mugolskie wybory na przewodniczącego ! - oznajmiła.
Oczywiście , niewiele osób zrozumiało co oznaczają takie wybory więc po chwili , gdy się zreflektowała zaczęła tłumaczyć od początku na czym to ma polegać. Następnie zapytała czy są jacyś chętni . Pierwsza zgłosiła się Hermiona , oczywiście nadawała się świetnie . Na ustach McGonagall pojawił się uśmiech który po chwili zgasł gdy zgłosił się ... Draco Malfoy.
Wszyscy wstrzymali oddech. Nikt inny się nie zgłosił .
Draco Malfoy kontra Hermiona Grenger.
To będzie wydarzenie roku.
- Wow trzymam kciuki kotku! - krzyknął Ron kiedy atmosfera w sali się rozluźniła i każdy zajął się własnymi sprawami . No, w dziewięćdziesięciu procentach te "własne sprawy " to były zakłady który z nich zwycięży .
Hermiona nie chciała wojny politycznej , ale z drugiej strony skoro na to się zapowiadało należało wziąć byka za rogi. Ona się nie podda co to to nie.
Hermiona i Ginny po lekcjach usiadły w bibliotece żeby obmyślić strategie.
- Musisz wygrać! – krzyknęła Ginny, najwyraźniej odrobinę za głośno ponieważ Hermiona przesłała jej mordercze spojrzenie mówiące „to jest biblioteka!”. Niezrażona kontynuowała – posłuchaj jeżeli przegramy ci dwaj będą wypominać to do końca roku! Po za tym Malfoy przewodniczącym… co to by było.
- Spokojnie, mamy spore szanse.
- On też – odparła sceptycznie- damskie głosy na dzień dzisiejszy ma pewne. Jedyne pocieszenie że męskie w większości masz ty. No i głosy gryfonów, to też coś. A więc co robią mugole by wygrać? – wyjęła notes
- Hmm no nie wiem, rozdają ulotki na przykład.- mruknęła
- Ulotki?- powtórzyła z niezadowoleniem – No nie wiem czy u nas to się sprawdzi. Za mało spektakularne.
- To może ty coś zaproponuj.
- Ok. Zostaw to mnie- wstała zadowolona i już chciała opuścić pomieszczenie ale Hermiona ją zatrzymała
- Czekaj, co chcesz zrobić?- zaciekawiła się
- Zobaczysz!
-Nalej Blaise- ponaglił przyjaciela Draco.
- Już, już. – Rozsiedli się na kanapie ze szklanką ognistej whisky i zaczęli rozważać różne pomysły.
- Ona jest zbyt lubiana- podsunął Zabini- W tym cały problem.
- Owszem. Chyba zanim zaczniemy zbierać głosy powinniśmy jej trochę odebrać.
- Jak chcesz to zrobić?
- Po pierwsze ustalmy za co ją lubią.
- Za pokonanie Sam-wiesz-kogo tego jej nikt nie odbierze. – mruknął Blaise
- Ok. ale przecież nie tylko za to.
- No to… jest niezła.
- Mam oczy. Przyznam że „niezła” to delikatnie powiedziane. Ona wydaje się dla wszystkich mężczyzn taka…. Idealna, niedostępna, odległa…
Namyślili się chwile.
- Wiem!- krzyknął Blaise.- Mam plan, który nie ma szans nie wypalić.
A więc następny tydzień minął głównie na zdobywaniu głosów. A raczej zdobywaniu ludzi którzy nagle zostali podzieleni tylko na dwie grupy :za i przeciw. Dziwne, zawsze i Hermiona i Draco oceniali ludzi pomiędzy. Nigdy nie dzielili ich na czarnych i białych. Po prostu o każdym mieli osobną opinie. Jednak teraz wszystko okazało się takie oczywiste, albo jest po mojej stronie albo przeciwko. Pomiędzy nie ma nic. Nie ma szarości. Nie ma złotego środka. Jest tylko w tą lub w tamtą i ci co jeszcze nie podjęli żadnej decyzji. Ci ludzie byli tylko ich pionkami w grze. Chodziło tylko by zbić pionek przeciwnika. W tej chwili nie liczyło się czy druga strona ma swoje racje, ludzi na których im zależy czy też niczemu niewinne dzieci. Kto nie był sprzymierzeńcem ten był wrogiem.
Poniedziałek – Ginny i Blaise
- Głosujcie na Draco Malfoya!
-Głosujcie na Hermione Grenger !
- Draco Malfoy na przewodniczącego !
-Hermiona Grenger niezawodna pilna uczennica zawsze skora do pomocy
- Niby co o waszych potrzebach miałaby wiedzieć zwykła kujonka! Ona was nie zrozumie. Draco Malfoy jako wasz reprezentant! On jest taki jak wy.
- Malfoy myśli tylko o sobie. Jeżeli chcecie kogoś kto pomoże WAM a nie sobie, najlepsze co zrobicie to oddanie głosu na Hermione Grenger!
- Draco wszystkich uważa was za swoich braci!
- Pff chyba za dzieci . Uważa że wysyłając tego przygłupa dacie się przekonać do tak nieodpowiedzialnej decyzji. Uważa że jesteście naiwni.
-Nie denerwuj mnie Weasley. Po za tym te słowa brzmią śmiesznie z ust tak marnej wysłanniczki kandydatki Grenger.
Wtorek - Padma i Anna
- Podobno Hermiona Grenger zdradziła Rona Weasleya. Na prawdę o tym nie słyszałaś Padmo?
- Nie żartuj! Jak na puchonkę jesteś nieźle poinformowana. Po wiem ci szczerze że nie wiem co o tym myśleć. Ktoś coś napomknął że zdradziła go z Draco Malfoyem który podrywał inną a teraz chce się tylko zemścić, biorąc w tym udział.
Środa – Juliett i Amy
- Hermiona Grenger oblała eliksiry! Wszyscy mówią że to przez brak koncentracji. Czyli przez wybory. Jak ona chce później funkcjonować jako przewodnicząca?
- Według mnie to jakiś spisek lub nawet plotka rozsiana przez Malfoya
Czwartek- Padma i Anny
- Podobno Draco bardzo często się upija taki z niego przewodniczący…
- Daj spokój! Gorsze jest to że ma jakieś dziwne niepokojące związki z mugolskimi środkami odurzającymi!
Piątek- Eliza i Tom
- Draco kiedyś romansował z 10 kobietami na raz! Przynajmniej tak mówią. Dla mnie to niewyobrażalne. To chyba jakaś kolejna plotka
- Teraz jest ich na pęczki. Wątpię by był to jakiś zbieg okoliczności, to wyborcze chwyty nic więcej.
Sobota
- Dość tego Blaise! Cała szkoła rozpowiada o nas jakies wydumane historie- oburzył się w końcu Draco- Nie zdobywamy dzięki temu żadnych głosów. Mało kto nam wierzy za to jej wierzy większość. Posłuchaj trzeba zmienić taktykę. Przejść od słów do czynów bierzemy się to pracy.
A najzabawniejsze było to że dziewczyny postanowiły dokładnie to samo.
piątek, 10 sierpnia 2012
Ach te rodzeństwo!
Wiatr drażnił się z jej delikatną bladą cerą Rozwiewał jej
włosy i wywoływał gęsią skórkę. Na dodatek bezczelnie wsypywał jej w oczy
piasek, przez co musiała je co chwile przymykać. Zadowolona z tego że nie
przewróciła się pomimo słabego pola widzenia dostała się na peron dziewięć i
trzy czwarte gdzie natychmiast na jej nieszczęście ujrzała bruneta. Właściwie
to on jej tak bardzo nie przeszkadzał. Dobrze że Ginny nie było w pobliżu.
Nawet w obecnej sytuacji z dwojga złego wolałaby już bardziej by był to Harry.
Oczywiście Blaise od razu zobaczył Gryfonke.
- O hej, Granger - przywitał się - Gdzie masz rudą ?- zapytał ku zdziwieniu Hermiony nawet sympatycznie.
- Nie mam pojęcia. A ty sam?
- A z kim? - zapytał ironicznie
- Nie z Malfoy'em?
- A co stęskniłaś się
- Śnisz.
- A może jednak?
- Nigdy.
- A może kiedyś?
- Na pewno - zironizowała
- Zapamiętam - szepnął jej ktoś do ucha
- Malfoy! - krzyknęła a dwóch reprezentantów płci brzydkiej zaśmiało się -bardzo zabawne - prychnęła i poszła w stronę oddziału prefektów
Gdy weszła do przedziału mimowolnie roześmiała się . Była tam tylko Ginny za to w tak komiczny sposób
siłowała się z wrzuceniem walizki .
- Ale śmieszne ... lepiej pomóż mi za nim...- I tu właśnie spełnił się jej najgorszy scenariusz . Do przedziału wpadli chłopacy. Od razu wybuchli śmiechem.
- No widzę że nie urosłaś od pierwszej klasy i nadal masz problem z wsadzeniem walizki, mała - zadrwił Blaise
- Wcale nie jestem niska! - oburzyła się i skrzyżowała ręce . No ...nie było to do końca prawdą bo jej wzrost spadał minimalnie...och co ja plotę! Była bardzo niska! Niekiedy można było ją przyrównać do czwarto lub nawet trzecioklasistki. Nienawidziła swojego wzrostu . Miała na tym punkcie uczulenie a Zabinii o tym wiedział i wykorzystywał to.
Jazda dłużyła im się niemiłosiernie. Słuchanie McGonagall przez kilka godzin też nie należało do najprzyjemniejszych zajęć.
Po kolacji poszły zmęczone do swojego nowego pokoju wspólnego . Był ładny , w kolorach zielono-srebrnych i czerwono-złotych . Dormitoria także były tak przygotowane . McGonagall wiedziała co robi . Przewidziała ze mogą planować by się zamienić i zabezpieczyła pokoje tak by każdy mógł dostać się tylko do swojego . Hermiona rzuciła się bezwładnie na łóżko.
- Możesz iść pierwszy do łazienki - rzuciła obojętnie
- O jaka ty dobroduszna ale idź pierwsza , ja nie jestem taki zmęczony
- Jak chcesz - odrzekła.
Ginny i Blaise weszli do pokoju . Ruda odłożyła torbę , następnie wyjęła kosmetyczkę i już miała wejść do łazienki kiedy w ostatniej chwili na drodze stanął jej Blaise
- Zabinii ! - oburzyła się i chciała go odepchnąć ale miała zdecydowanie za mało siły . Bez skutku uderzyła go w ramię .
- Przykro mi Weasley , ja pierwszy . Poczekaj - zaśmiał się
- Zero kultury - stwierdziła jednak on to całkowicie zignorował . -W sumie masz racje . Kobietą się ustępuje - krzyknęła z drwiną kiedy zamknął jej drzwi przed nosem. Spędziła półtorej godziny czekając aż ten arystokratyczny kretyn łaskawie wyjdzie.
-I to podobno kobiety siedzą długo w łazience - mruknęła kiedy przepuścił ją w drzwiach
- O taką urodę trzeba dbać - stwierdził z uśmiechem widząc zmęczenie na twarzy Gryfonki .
- Tobie Zabinii już nic nie pomoże - stwierdziła dobitnie po czym trzasnęła drzwiami .
Następnego dnia , popołudnie
Siedzieli w pokoju wspólnym i usiłowali się uczyć .
- Ja nigdy tego nie wkuje! Nie da rady! To jest jakieś nienormalne, nie znoszę McGonagall, jest walnięta! - zdenerwował się Draco
- Siedź cicho Malfoy i się ucz. Jeżeli się zostawia wszystko na ostatnią chwilę to takie są konsekwencję gdybyś rozłożył naukę systematycznie... - Ginny wzniosła oczy ku niebu a Blaise położył z rezygnacją głowę na stole i przykrył ją podręcznikiem do transmutacji . Nagle monolog Hermiony przerwało trzaśniecie drzwiami i piskliwy krzyk " Nienawidzę McGonagall " . Draco westchnął z dezaprobatą a Blaise zaśmiał się cicho.
- Wlaź tu Mila - mruknął Malfoy a Hermiona spojrzała na niego uważnie
- Kto to do diabła jest Mila ? - zapytała zdumiona Ginny
- Emila , młodsza siostra Draco - wyjaśnił Zabinii
- Masz młodszą siostrę ?! Nie żartuj ! - Hermiona wytrzeszczyła na niego oczy - Nawet dwie ale o tym później - rzekł Draco bo drobna dwunastoletnia blondynka weszła do pokoju z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej . Była piękna, tak ładne dzieci rzadko się spotyka . Miała błękitne oczy , była szczuplutka , do tego miała długie , sięgające do pasa śnieżne włosy . Uciekała wzrokiem od brata który teraz patrzył na nią z surowo z lekkim znudzeniem.
- Co ty znowu narobiłaś? Drugi dzień w szkole a ty znowu się w coś wpakowałaś? - podszedł do niej i pomimo jej oburzenia , prób wyrwania się i bicia w komiczny sposób, przerzucił ją sobie przez ramie po czym odłożył na kanapie .
- Sama bym doszła. - warknęła - to zaledwie kilka metrów
- Nie mam pewności czy byś nie uciekła -mruknął - a więc?- spojrzał na nią wyczekująco
- A więc nic . Po prostu McGonagall trochę przesadza .
- Na kogo znowu klątwę rzuciłaś ?- zapytał takim tonem jakby pytał o to czy pogoda rzeczywiście ma się po popsuć , czyli z lekkim niezadowoleniem, znudzeniem i nutką zrezygnowania.
- Na Lusi ! Musisz zrozumieć że rozmawiała z Jackiem ! Moim Jackiem ! - krzyknął oburzona
Ginny i Hermiona z zaciekawieniem słuchały rozmowy natomiast Blaise siedział koło Emilii i patrzył na nią tak , jakby on również był jej starszym bratem .
- Słyszałem już te historie milion razy . - westchnął Draco - Jak tym razem ukarała cię profesor McGonagall ?
- Zaraz ,jak to profesor McGonagall ? - wtrąciła Hermiona - to przecież ... - przyjrzała się krawatowi małej i wytrzeszczyła oczy - KRUKONKA ?! Matko Malfoy chyba przeżyłeś szok jak jej nie przydzielili do Slytherinu, co?
- No nie przeczę , nie podobało mi się to ale to nie rozmowa na teraz. A profesor Flitwick gdzieś wyjechał dlatego zastępuje go McGonagall. Wracając do tematu. Emilio? - Powiedziała że ty się mną odpowiednio zajmiesz - mruknęła niezadowolonym głosem - i że mam nocować u ciebie w dormitorium Draco spojrzał na minę Hermiony, jak zareagowała na tę wiadomość ale z jej twarzy wynikało ze jest jej wszystko jedno, a może nawet się cieszy?
- Dobrze , Mili odłóż tam swoją torbę i możesz na razie wyjść , a o karze porozmawiamy później - Draco wskazał na drzwi od dormitorium
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale , kara cię nie ominie! Dawno miałem się tobą zająć . Już na prawdę mam dość tych wybryków.
- Okej - mruknęła po czym odłożyła torbę i poszła do biblioteki
- Łał - wydusiła Hermiona przerywając ciszę - kto by pomyślał Malfoy, ty i siostra , w dodatku Krukonka , a i jeszcze taki opiekuńczy się zrobiłeś ale i surowy, gratuluje - zaśmiała się - Ale z instynktem ojcowskim powstrzymaj się do końca roku bo na razie sam masz egzaminy . - rzuciła mu , a raczej w niego ,podręcznik do eliksirów - A teraz powiedz nam o tej drugiej siostrze
- Niezła laska , Puchonka , nawet chciałem do niej startować ale Draco ... - zaczął Blaise
- Łapy z dala od moje siostry ! - warknął Malfoy
- Oj przecież mnie znasz , nie myślałem o niej jako o stałej partnerce ale jako o kobiecie na kilka nocy ...
- Ona ma piętnaście lat zboczeńcu ! - warknął Malfoy - I jest zupełnie inna niż Emilia , nazywa się Rose , nigdy nie miał chłopaka , jest skryta , romantyczna , delikatna .... - zaczął Malfoy
- Nigdy nie miał chłopaka , też mi coś - prychnął Zabinii - Każdego możliwego mężczyznę Draco za wszelką cenę próbuje spłoszyć! Jest nadopiekuńczym bratem , w stosunku do jednej jak i do drugiej.
- Wcale nie ! Po prostu o nie dbam - zaprzeczył zły - to chyba normalne ? Zresztą ty tego nie zrozumiesz .
- Dla Mili też jestem prawie jak brat - oburzył się Zabinii
- Prawie robi wielką różnice- burknął Draco
- Dobra dobra spokój , już wszystko rozumiem . Teraz trzeba się w końcu pouczyć. - przerwała Hermiona a wszyscy spojrzeli na nią , ich wzrok mówił jedno " A ta znowu to samo ".
Wiem, wiem zachowują sie trochę jak przyjaciele ale cierpliwości! Będzie spięcie. Tylko ile mozna czytać to samo : Nienawiść, miłośc , nienawiść,miłość.
Jeżeli chodzi o wzrost Ginny to dla wszystkich którzy czytali opowiadanie "Zmowa dziewic", zanim usłysze głosy skargi i oburzenia: Owszem, z tamtąd mam ten pomysł ale po prostu nie mogłam się powstrzymać.
- O hej, Granger - przywitał się - Gdzie masz rudą ?- zapytał ku zdziwieniu Hermiony nawet sympatycznie.
- Nie mam pojęcia. A ty sam?
- A z kim? - zapytał ironicznie
- Nie z Malfoy'em?
- A co stęskniłaś się
- Śnisz.
- A może jednak?
- Nigdy.
- A może kiedyś?
- Na pewno - zironizowała
- Zapamiętam - szepnął jej ktoś do ucha
- Malfoy! - krzyknęła a dwóch reprezentantów płci brzydkiej zaśmiało się -bardzo zabawne - prychnęła i poszła w stronę oddziału prefektów
Gdy weszła do przedziału mimowolnie roześmiała się . Była tam tylko Ginny za to w tak komiczny sposób
siłowała się z wrzuceniem walizki .
- Ale śmieszne ... lepiej pomóż mi za nim...- I tu właśnie spełnił się jej najgorszy scenariusz . Do przedziału wpadli chłopacy. Od razu wybuchli śmiechem.
- No widzę że nie urosłaś od pierwszej klasy i nadal masz problem z wsadzeniem walizki, mała - zadrwił Blaise
- Wcale nie jestem niska! - oburzyła się i skrzyżowała ręce . No ...nie było to do końca prawdą bo jej wzrost spadał minimalnie...och co ja plotę! Była bardzo niska! Niekiedy można było ją przyrównać do czwarto lub nawet trzecioklasistki. Nienawidziła swojego wzrostu . Miała na tym punkcie uczulenie a Zabinii o tym wiedział i wykorzystywał to.
Jazda dłużyła im się niemiłosiernie. Słuchanie McGonagall przez kilka godzin też nie należało do najprzyjemniejszych zajęć.
Po kolacji poszły zmęczone do swojego nowego pokoju wspólnego . Był ładny , w kolorach zielono-srebrnych i czerwono-złotych . Dormitoria także były tak przygotowane . McGonagall wiedziała co robi . Przewidziała ze mogą planować by się zamienić i zabezpieczyła pokoje tak by każdy mógł dostać się tylko do swojego . Hermiona rzuciła się bezwładnie na łóżko.
- Możesz iść pierwszy do łazienki - rzuciła obojętnie
- O jaka ty dobroduszna ale idź pierwsza , ja nie jestem taki zmęczony
- Jak chcesz - odrzekła.
Ginny i Blaise weszli do pokoju . Ruda odłożyła torbę , następnie wyjęła kosmetyczkę i już miała wejść do łazienki kiedy w ostatniej chwili na drodze stanął jej Blaise
- Zabinii ! - oburzyła się i chciała go odepchnąć ale miała zdecydowanie za mało siły . Bez skutku uderzyła go w ramię .
- Przykro mi Weasley , ja pierwszy . Poczekaj - zaśmiał się
- Zero kultury - stwierdziła jednak on to całkowicie zignorował . -W sumie masz racje . Kobietą się ustępuje - krzyknęła z drwiną kiedy zamknął jej drzwi przed nosem. Spędziła półtorej godziny czekając aż ten arystokratyczny kretyn łaskawie wyjdzie.
-I to podobno kobiety siedzą długo w łazience - mruknęła kiedy przepuścił ją w drzwiach
- O taką urodę trzeba dbać - stwierdził z uśmiechem widząc zmęczenie na twarzy Gryfonki .
- Tobie Zabinii już nic nie pomoże - stwierdziła dobitnie po czym trzasnęła drzwiami .
Następnego dnia , popołudnie
Siedzieli w pokoju wspólnym i usiłowali się uczyć .
- Ja nigdy tego nie wkuje! Nie da rady! To jest jakieś nienormalne, nie znoszę McGonagall, jest walnięta! - zdenerwował się Draco
- Siedź cicho Malfoy i się ucz. Jeżeli się zostawia wszystko na ostatnią chwilę to takie są konsekwencję gdybyś rozłożył naukę systematycznie... - Ginny wzniosła oczy ku niebu a Blaise położył z rezygnacją głowę na stole i przykrył ją podręcznikiem do transmutacji . Nagle monolog Hermiony przerwało trzaśniecie drzwiami i piskliwy krzyk " Nienawidzę McGonagall " . Draco westchnął z dezaprobatą a Blaise zaśmiał się cicho.
- Wlaź tu Mila - mruknął Malfoy a Hermiona spojrzała na niego uważnie
- Kto to do diabła jest Mila ? - zapytała zdumiona Ginny
- Emila , młodsza siostra Draco - wyjaśnił Zabinii
- Masz młodszą siostrę ?! Nie żartuj ! - Hermiona wytrzeszczyła na niego oczy - Nawet dwie ale o tym później - rzekł Draco bo drobna dwunastoletnia blondynka weszła do pokoju z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej . Była piękna, tak ładne dzieci rzadko się spotyka . Miała błękitne oczy , była szczuplutka , do tego miała długie , sięgające do pasa śnieżne włosy . Uciekała wzrokiem od brata który teraz patrzył na nią z surowo z lekkim znudzeniem.
- Co ty znowu narobiłaś? Drugi dzień w szkole a ty znowu się w coś wpakowałaś? - podszedł do niej i pomimo jej oburzenia , prób wyrwania się i bicia w komiczny sposób, przerzucił ją sobie przez ramie po czym odłożył na kanapie .
- Sama bym doszła. - warknęła - to zaledwie kilka metrów
- Nie mam pewności czy byś nie uciekła -mruknął - a więc?- spojrzał na nią wyczekująco
- A więc nic . Po prostu McGonagall trochę przesadza .
- Na kogo znowu klątwę rzuciłaś ?- zapytał takim tonem jakby pytał o to czy pogoda rzeczywiście ma się po popsuć , czyli z lekkim niezadowoleniem, znudzeniem i nutką zrezygnowania.
- Na Lusi ! Musisz zrozumieć że rozmawiała z Jackiem ! Moim Jackiem ! - krzyknął oburzona
Ginny i Hermiona z zaciekawieniem słuchały rozmowy natomiast Blaise siedział koło Emilii i patrzył na nią tak , jakby on również był jej starszym bratem .
- Słyszałem już te historie milion razy . - westchnął Draco - Jak tym razem ukarała cię profesor McGonagall ?
- Zaraz ,jak to profesor McGonagall ? - wtrąciła Hermiona - to przecież ... - przyjrzała się krawatowi małej i wytrzeszczyła oczy - KRUKONKA ?! Matko Malfoy chyba przeżyłeś szok jak jej nie przydzielili do Slytherinu, co?
- No nie przeczę , nie podobało mi się to ale to nie rozmowa na teraz. A profesor Flitwick gdzieś wyjechał dlatego zastępuje go McGonagall. Wracając do tematu. Emilio? - Powiedziała że ty się mną odpowiednio zajmiesz - mruknęła niezadowolonym głosem - i że mam nocować u ciebie w dormitorium Draco spojrzał na minę Hermiony, jak zareagowała na tę wiadomość ale z jej twarzy wynikało ze jest jej wszystko jedno, a może nawet się cieszy?
- Dobrze , Mili odłóż tam swoją torbę i możesz na razie wyjść , a o karze porozmawiamy później - Draco wskazał na drzwi od dormitorium
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale , kara cię nie ominie! Dawno miałem się tobą zająć . Już na prawdę mam dość tych wybryków.
- Okej - mruknęła po czym odłożyła torbę i poszła do biblioteki
- Łał - wydusiła Hermiona przerywając ciszę - kto by pomyślał Malfoy, ty i siostra , w dodatku Krukonka , a i jeszcze taki opiekuńczy się zrobiłeś ale i surowy, gratuluje - zaśmiała się - Ale z instynktem ojcowskim powstrzymaj się do końca roku bo na razie sam masz egzaminy . - rzuciła mu , a raczej w niego ,podręcznik do eliksirów - A teraz powiedz nam o tej drugiej siostrze
- Niezła laska , Puchonka , nawet chciałem do niej startować ale Draco ... - zaczął Blaise
- Łapy z dala od moje siostry ! - warknął Malfoy
- Oj przecież mnie znasz , nie myślałem o niej jako o stałej partnerce ale jako o kobiecie na kilka nocy ...
- Ona ma piętnaście lat zboczeńcu ! - warknął Malfoy - I jest zupełnie inna niż Emilia , nazywa się Rose , nigdy nie miał chłopaka , jest skryta , romantyczna , delikatna .... - zaczął Malfoy
- Nigdy nie miał chłopaka , też mi coś - prychnął Zabinii - Każdego możliwego mężczyznę Draco za wszelką cenę próbuje spłoszyć! Jest nadopiekuńczym bratem , w stosunku do jednej jak i do drugiej.
- Wcale nie ! Po prostu o nie dbam - zaprzeczył zły - to chyba normalne ? Zresztą ty tego nie zrozumiesz .
- Dla Mili też jestem prawie jak brat - oburzył się Zabinii
- Prawie robi wielką różnice- burknął Draco
- Dobra dobra spokój , już wszystko rozumiem . Teraz trzeba się w końcu pouczyć. - przerwała Hermiona a wszyscy spojrzeli na nią , ich wzrok mówił jedno " A ta znowu to samo ".
Wiem, wiem zachowują sie trochę jak przyjaciele ale cierpliwości! Będzie spięcie. Tylko ile mozna czytać to samo : Nienawiść, miłośc , nienawiść,miłość.
Jeżeli chodzi o wzrost Ginny to dla wszystkich którzy czytali opowiadanie "Zmowa dziewic", zanim usłysze głosy skargi i oburzenia: Owszem, z tamtąd mam ten pomysł ale po prostu nie mogłam się powstrzymać.
Prolog
Siedziała w lodziarni bacznie obserwując poczynania swojej przyjaciółki.
Uśmiechnęła się po nosem. Ta to ma charakter
-pomyślała. Jej najlepsza przyjaciółka, siostra jej chłopaka i
dziewczyna najlepszego przyjaciela podrywała beztrosko kelnera. Właściwie to z
tą dziewczyną trochę przesadziłam. Mają teraz raczej ciężki okres co za pewne
tłumaczy wam nietypowe zachowanie kiedyś nieprzystępnej gryfonki. Rudowłosa nie
zamierzała się łatwo poddać a Hermiona była pewna że największą jej motywacją
jest siedzący dwa stoliki dalej Harry który o mało co nie wyszedł siebie widząc
jak jego była bezceremonialnie i tak bezpośrednio uwodzi jakiegoś podrzędnego
mugola .Panna Grenger z ogromnym trudem powstrzymywała napad śmiechu . Tuż obok
niej przyjaciółka naprawdę dość mało delikatnie podrywa faceta a dalej siedzi
dwójka młodych gryfonów. Jeden wygląda tak jakby za chwile miał podejść i kogoś
uszkodzić a drugi robi przekomiczną minę próbując uspokoić w tej chwili na pozór
niezrównoważonego psychicznie kolegę. Na dodatek owy kelner był naprawdę
zmieszany. Z jednej strony Ginny była piękną dziewczyną i mało który chłopak
potrafił się jej oprzeć a co dopiero jak to ona go podrywała.... z drugiej
Hermiona kątem oka zauważyła ze na zapleczu stoi jego szef na co prawie nie
wybuchła śmiechem . Kiedy kelner zaczął w końcu ulegać i odwzajemniać zaloty
młodej dziewczynie (wiadomo facet ) szef się trochę bardziej zniecierpliwił i
podszedł do owej pary dnia.
- Przepraszam cię młoda damo ale to mój pracownik i ma obsługiwać klientów. Jest tu tylko i wyłącznie w tym celu - teraz każdy miał inne odczucia . Hermiona by się nie roześmiać próbowała myśleć o czymś innym i napić się trochę soku . Harry nie krył zadowolenia i satysfakcji , także złośliwego uśmieszku sobie nie odpuścił . Ron odetchnął z wyraźną ulgą. Kelner odchrząknął przeprosił i pobiegł na zaplecze a Ginny zrobiła się cała czerwona spojrzała z irytacją na Harrego potem spiorunowała wzrokiem Hermione którą "bawiło jej nieszczęście " a następnie z niechęcią zwróciła wzrok ku właścicielu
- Przepraszam - wybąknęła.
- Nic nie szkodzi - powiedział przesłodzonym tonem i zniknął za drzwiami od zaplecza. Jak tylko przekroczył próg Hermiona nie wytrzymała i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
-Tak to było bardzo zabawne - warknęła na przyjaciółkę Ginewra
- Oj przepraszam - wydusiła - Po prostu to wszystko tak wyglądało... Po co to robisz?- zapytała tym razem całkiem poważnie - Harry jest wściekły , wiem że jesteś zła ale nie niszczcie tego co was łączy przez chwile głupoty
- To co nas łączyło - poprawiła Hermione - Łączyło i już łączyć nie będzie . To koniec raz na zawsze .Zresztą ja nic już do niego nie czuje - wyznała z godnie z prawdą . Ostatnio jej relacje z Harrym były bardzo monotonne wręcz nudne . A próbowała wywołać w nim zazdrość tyko po to żeby się zemścić za jego ostatni czyn. Poczuła dziwną pustkę. Coś czego nigdy nie miała . W końcu od jedenastu lat była zakochana. A teraz nagle czar prysł. Rycerz na białym koniu wyjechał a ona została sama. Bała się nowej rzeczywistości. Bez wsparcia. Ale nie , miała przecież przyjaciółkę na której zawsze możne było polegać .
- A więc nie czytałaś jeszcze tego listu?- zmieniła temat
- Nie, ale mówisz poważnie ? To wydaje się takie nierealne - powiedziała rozmarzona - oczywiście cieszę się.
- Ja najpierw byłam w totalnym szoku. Potem lekkiej irytacji. W końcu rok dłużej nauki. A potem już tylko czysta euforia że spędzę z wami kolejny rok w Hogwarcie
- Z całym naszym rocznikiem - zauważyła Grenger . Tak , ze ślizgonami tez . Każdy miał dodatkowy rok nauki w końcu program jaki przerabiali podczas władzy Voldemorda nie należał do najlepszych.
- A wiesz co jest najlepsze . Jestem jedynym prefektem z szóstego roku. Reszta jest od was.- Tak Ginny została prefektem na miejsce Rona który zrezygnował z tej funkcji.- tylko wiesz nie powiedziałam ci jeszcze co jest najgorsze - mrukneła a Hermiona spojrzała na nią uważnie . Ton głosu jakiego użyła Ginny nie bardzo jej się spodobał . Trochę się przestraszyła.
- Chcą trochę zbliżyć do siebie Slytherin i Gryffindor . Nie pozostając na samej gadce. Postanowili że zamieszkamy razem w dormitorium . My dwie i prefekci ślizgonów . Ba! mało tego . Pokój wspólny mamy we czwórkę . Ale sypialnie ... - zawiesiła na chwile głos - mamy w parach . I to niestety nie że my razem tylko że jedna z nas z jednym ślizgonem druga z drugim . Ja zostałam przydzielona z Blaise -Hermiona słuchała przyjaciółki z narastającym przerażeniem
- To znaczy że ja będę z... - przymknęła oczy . Poczuła skurcz w żołądku . Zakręciło jej się w głowie . Poczuła silne uderzenie gorąca a później atak zimna . Nogi miała jak z waty a ręce delikatnie jej zadrżały - Malfoyem - szepnęła nie otwierając oczu . Marzyła by to był tylko zły sen . Jednak nie, to była rzeczywistość . Ginny spojrzała na nią smutnym wzrokiem
- Też nie jestem zachwycona ... wiesz ja i Zabinii nienawidzimy się praktycznie tak jak ty i Malfoy - westchnęła. Taka była prawda. Od dawna i na zawsze. To wojna która nie ma końca. Nikt nie może jej wygrać . Zwycięzcy są tylko w bitwach ale nie w wojnie. Nie tej wojnie. Ten temat obu popsuł humor a na do datek do lodziarni weszły dwie najmniej powołane osoby które natychmiast rzuciły im złośliwe uśmieszki. Przełknęły głośno ślinę. Tylko nie oni ! Na dodatek bezczelnie usiedli obok nich. Draco po stronie Hermiony a Blaise po stronie Ginny
- Malfoy
- Zabinii
- Tak , tak brzmią nasze nazwiska . Myślałem co prawda że przez tyle lat zapamiętałyście ale jak nie to przypominajcie sobie dalej - powiedział Draco nie zapominając podsycić głos drwiną
- A czemu nie siedzicie we czwórkę? - zapytał Blaise widząc że Potter i Weasley siedzą na drugim końcu pomieszczenia . Ginny zrobiła się czerwona i spuściła wzrok w kierunku swoich lodów
- Nie wasza sprawa - wysyczała Hermiona . Zabinii jednak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Bardziej zaintrygowało go zachowanie rudej . Od razu się zreflektował o co chodzi
- Kłótnia z Potterem , co Weasley ? - zapytał złośliwie
- A od kiedy to interesuje cie mój związek z Harrym - prychnęła odgarniając włosy
- Po prostu zawsze marzyłem by być świadkiem twojej depresji
- Wiesz, jak zobaczyłam że wchodzisz do lodziarni od razu rozmarzyłam się o tym żebyś wyszedł. Sam widzisz nie wszystkie nasze marzenia się spełniają - powiedziała beztrosko Ginny a Hermiona uśmiechnęła się pod nosem .
- A ja myślę Weasley że ty marzysz o czymś zupełnie przeciwnym - wtrącił się Draco
- A ja myślę że tobie to dziedzictwo po prostu uderzyło już do głowy - zareagowała szybko Hermiona .
- A ja myślę że ostatnio się trochę bardziej rozgadałaś szlamciu
- A ja myślę ...
- A ja myślę że moglibyście się już zamknąć - przerwał ich infantylną kłótnie Blaise . Ginny powstrzymała się od śmiechu i udała dalszą irytacje pomimo iż sytuacja ją rozbawiła . Do ich stołu podeszli mocno zdanerwowany Harry i Ron który wyglądał jakby nie wiedzieć co ma ze sobą zrobić . Hermiona posłała mu pocieszające spojrzenie.
- To my już pójdziemy Miona - powiedział pocałował ją w policzek i szepnął jej jeszcze do ucha tak by nikt nie usłyszał - bo on zaraz kogo zabije jak nic .- Na te słowa Hermiona uśmiechnęła się lekko. Wychodząc Harry rzucił w stronę Ginny :
- Podrywaj dalej kelnerów Weasley albo od razu weź się za bogatych ślizgonów
Ginny była wściekł , Hermiona zdziwiona do tego stopnia że otworzyła szeroko buzie. Zabinii na chwile znieruchomiał po czym przesłał złośliwe spojrzenie rudej dziewczynie a Draco łyżeczka od lodów wypadła w połowie drogi do ust . Wyglądało to zapewne zabawnie jednak wszyscy byli w takim szoku zachowaniem Pottera że nikt nie był w stanie nic powiedzieć
- No wasz przyjaciel nieźle się wyrobił - wydusił w końcu Malfoy
- A tak w ogóle to co on powiedział ? Kelnerów?- przeanalizował te słowa Zabinii po czym klasnął i krzyknął na całą lodziarnie - byłaś tak zdesperowana że chciałaś się przespać z kelnerem ! - wstał w geście triumfu . Hermiona odwróciła wzrok żeby na to nie patrzeć . Draco klepnął się w czoło by pokazać jaką głupotą wykazał się jego kolega. Za co jak za co ale za taki tekst to wiewióra go na pewno walnie - przeszło blondynowi przez myśl. Obrażanie ich to jedno ale taka sentencja ... to lekka przesada a one na dodatek mają ten swój cholerny honor więc Blaise ma trzy dni w gipsie nie wyjęte tym bardziej że on jako prawdziwy arystokrata na kobietę ręki nie podniesie więc nie będzie miał nawet jak się obronić . Zabinii chyba jakby dopiero pojmując jaką głupotę uczynił usiadł i spojrzał wyczekująco na Ginny . Ta odliczyła od dziesięciu w dół . Pomyślała o tym że cierpliwość to jej cecha wrodzona . Była cechą wrodzoną
- Nie , ale widzę że ty jesteś do tego zapalony więc jak chcesz to możesz iść na zaplecze i poprosić go o numer - wysyczała do tego stopnia wściekła że nawet nie podniosła głosu . Po prostu mówiła to z taką pogardą i drwiną że budziła strach nawet szepcząc . Draco ku swojej irytacji aż się wzdrygnął a potem wybuchł śmiechem . Hermiona spojrzała na przyjaciółkę która teraz aż płonęła z samozadowolenia że nie zabrakło jej słów i mu po prostu nie przywaliła a wykazała się większym sprytem i go przegadała . Jej przyjaciółka patrzyła na nią co najmniej tak jakby patrzyła na kosmitę a potem również szczerze się roześmiała . W ciszy pozostali tylko Ginny i Blaise którzy mierzyli się nienawistnym spojrzeniem . W końcu nawet Blaise nie wytrzymał i zaczął się śmiać . Tym sposobem Ginny znowu wygrała
- Nie no Weasley naprawdę nieźle - przyznał - ale nie myśl sobie że jesteś w stanie mnie przegadać . To była jednorazowa akcja na skutek szoku jakiego doznałem że umiesz się tak odgryźć . To znaczy zawsze wiedziałem że jesteś wredna ale nie że taka sprytna . W każdym razie stałaś się godnym przeciwnikiem - powiedział i szczerze się uśmiechnął . - Dobra choć Draco , muszę jakoś pogodzić się z tą porażką - zaśmiał się - Ale uważaj ruda , to jeszcze nie koniec . Szczególnie że teraz będziemy spędzać razem dużo czasu.
Draco do samego wyjścia z kawiarni a kto wie czy jeszcze dłużej uśmiechał się jak głupi ... Hermiona spojrzała z szacunkiem na Ginny
- No , nieźle . - powiedziała po chwili nieco zirytowana - to jeszcze bardziej ich zachęciłaś. Ale i tak gratuluje - zaśmiała się.
Ok no to początek, najtrudniejszą część opowiadania mamy za sobą! To opowiadanie niekoniecznie będzie kanoniczne. Zmienie charaktery naszych bochaterów a nienawiść będzie słabsza... przez jakiś czas. Na początku może dziwić ich wzajemny stosunek ale to tylko na początku.
- Przepraszam cię młoda damo ale to mój pracownik i ma obsługiwać klientów. Jest tu tylko i wyłącznie w tym celu - teraz każdy miał inne odczucia . Hermiona by się nie roześmiać próbowała myśleć o czymś innym i napić się trochę soku . Harry nie krył zadowolenia i satysfakcji , także złośliwego uśmieszku sobie nie odpuścił . Ron odetchnął z wyraźną ulgą. Kelner odchrząknął przeprosił i pobiegł na zaplecze a Ginny zrobiła się cała czerwona spojrzała z irytacją na Harrego potem spiorunowała wzrokiem Hermione którą "bawiło jej nieszczęście " a następnie z niechęcią zwróciła wzrok ku właścicielu
- Przepraszam - wybąknęła.
- Nic nie szkodzi - powiedział przesłodzonym tonem i zniknął za drzwiami od zaplecza. Jak tylko przekroczył próg Hermiona nie wytrzymała i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
-Tak to było bardzo zabawne - warknęła na przyjaciółkę Ginewra
- Oj przepraszam - wydusiła - Po prostu to wszystko tak wyglądało... Po co to robisz?- zapytała tym razem całkiem poważnie - Harry jest wściekły , wiem że jesteś zła ale nie niszczcie tego co was łączy przez chwile głupoty
- To co nas łączyło - poprawiła Hermione - Łączyło i już łączyć nie będzie . To koniec raz na zawsze .Zresztą ja nic już do niego nie czuje - wyznała z godnie z prawdą . Ostatnio jej relacje z Harrym były bardzo monotonne wręcz nudne . A próbowała wywołać w nim zazdrość tyko po to żeby się zemścić za jego ostatni czyn. Poczuła dziwną pustkę. Coś czego nigdy nie miała . W końcu od jedenastu lat była zakochana. A teraz nagle czar prysł. Rycerz na białym koniu wyjechał a ona została sama. Bała się nowej rzeczywistości. Bez wsparcia. Ale nie , miała przecież przyjaciółkę na której zawsze możne było polegać .
- A więc nie czytałaś jeszcze tego listu?- zmieniła temat
- Nie, ale mówisz poważnie ? To wydaje się takie nierealne - powiedziała rozmarzona - oczywiście cieszę się.
- Ja najpierw byłam w totalnym szoku. Potem lekkiej irytacji. W końcu rok dłużej nauki. A potem już tylko czysta euforia że spędzę z wami kolejny rok w Hogwarcie
- Z całym naszym rocznikiem - zauważyła Grenger . Tak , ze ślizgonami tez . Każdy miał dodatkowy rok nauki w końcu program jaki przerabiali podczas władzy Voldemorda nie należał do najlepszych.
- A wiesz co jest najlepsze . Jestem jedynym prefektem z szóstego roku. Reszta jest od was.- Tak Ginny została prefektem na miejsce Rona który zrezygnował z tej funkcji.- tylko wiesz nie powiedziałam ci jeszcze co jest najgorsze - mrukneła a Hermiona spojrzała na nią uważnie . Ton głosu jakiego użyła Ginny nie bardzo jej się spodobał . Trochę się przestraszyła.
- Chcą trochę zbliżyć do siebie Slytherin i Gryffindor . Nie pozostając na samej gadce. Postanowili że zamieszkamy razem w dormitorium . My dwie i prefekci ślizgonów . Ba! mało tego . Pokój wspólny mamy we czwórkę . Ale sypialnie ... - zawiesiła na chwile głos - mamy w parach . I to niestety nie że my razem tylko że jedna z nas z jednym ślizgonem druga z drugim . Ja zostałam przydzielona z Blaise -Hermiona słuchała przyjaciółki z narastającym przerażeniem
- To znaczy że ja będę z... - przymknęła oczy . Poczuła skurcz w żołądku . Zakręciło jej się w głowie . Poczuła silne uderzenie gorąca a później atak zimna . Nogi miała jak z waty a ręce delikatnie jej zadrżały - Malfoyem - szepnęła nie otwierając oczu . Marzyła by to był tylko zły sen . Jednak nie, to była rzeczywistość . Ginny spojrzała na nią smutnym wzrokiem
- Też nie jestem zachwycona ... wiesz ja i Zabinii nienawidzimy się praktycznie tak jak ty i Malfoy - westchnęła. Taka była prawda. Od dawna i na zawsze. To wojna która nie ma końca. Nikt nie może jej wygrać . Zwycięzcy są tylko w bitwach ale nie w wojnie. Nie tej wojnie. Ten temat obu popsuł humor a na do datek do lodziarni weszły dwie najmniej powołane osoby które natychmiast rzuciły im złośliwe uśmieszki. Przełknęły głośno ślinę. Tylko nie oni ! Na dodatek bezczelnie usiedli obok nich. Draco po stronie Hermiony a Blaise po stronie Ginny
- Malfoy
- Zabinii
- Tak , tak brzmią nasze nazwiska . Myślałem co prawda że przez tyle lat zapamiętałyście ale jak nie to przypominajcie sobie dalej - powiedział Draco nie zapominając podsycić głos drwiną
- A czemu nie siedzicie we czwórkę? - zapytał Blaise widząc że Potter i Weasley siedzą na drugim końcu pomieszczenia . Ginny zrobiła się czerwona i spuściła wzrok w kierunku swoich lodów
- Nie wasza sprawa - wysyczała Hermiona . Zabinii jednak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Bardziej zaintrygowało go zachowanie rudej . Od razu się zreflektował o co chodzi
- Kłótnia z Potterem , co Weasley ? - zapytał złośliwie
- A od kiedy to interesuje cie mój związek z Harrym - prychnęła odgarniając włosy
- Po prostu zawsze marzyłem by być świadkiem twojej depresji
- Wiesz, jak zobaczyłam że wchodzisz do lodziarni od razu rozmarzyłam się o tym żebyś wyszedł. Sam widzisz nie wszystkie nasze marzenia się spełniają - powiedziała beztrosko Ginny a Hermiona uśmiechnęła się pod nosem .
- A ja myślę Weasley że ty marzysz o czymś zupełnie przeciwnym - wtrącił się Draco
- A ja myślę że tobie to dziedzictwo po prostu uderzyło już do głowy - zareagowała szybko Hermiona .
- A ja myślę że ostatnio się trochę bardziej rozgadałaś szlamciu
- A ja myślę ...
- A ja myślę że moglibyście się już zamknąć - przerwał ich infantylną kłótnie Blaise . Ginny powstrzymała się od śmiechu i udała dalszą irytacje pomimo iż sytuacja ją rozbawiła . Do ich stołu podeszli mocno zdanerwowany Harry i Ron który wyglądał jakby nie wiedzieć co ma ze sobą zrobić . Hermiona posłała mu pocieszające spojrzenie.
- To my już pójdziemy Miona - powiedział pocałował ją w policzek i szepnął jej jeszcze do ucha tak by nikt nie usłyszał - bo on zaraz kogo zabije jak nic .- Na te słowa Hermiona uśmiechnęła się lekko. Wychodząc Harry rzucił w stronę Ginny :
- Podrywaj dalej kelnerów Weasley albo od razu weź się za bogatych ślizgonów
Ginny była wściekł , Hermiona zdziwiona do tego stopnia że otworzyła szeroko buzie. Zabinii na chwile znieruchomiał po czym przesłał złośliwe spojrzenie rudej dziewczynie a Draco łyżeczka od lodów wypadła w połowie drogi do ust . Wyglądało to zapewne zabawnie jednak wszyscy byli w takim szoku zachowaniem Pottera że nikt nie był w stanie nic powiedzieć
- No wasz przyjaciel nieźle się wyrobił - wydusił w końcu Malfoy
- A tak w ogóle to co on powiedział ? Kelnerów?- przeanalizował te słowa Zabinii po czym klasnął i krzyknął na całą lodziarnie - byłaś tak zdesperowana że chciałaś się przespać z kelnerem ! - wstał w geście triumfu . Hermiona odwróciła wzrok żeby na to nie patrzeć . Draco klepnął się w czoło by pokazać jaką głupotą wykazał się jego kolega. Za co jak za co ale za taki tekst to wiewióra go na pewno walnie - przeszło blondynowi przez myśl. Obrażanie ich to jedno ale taka sentencja ... to lekka przesada a one na dodatek mają ten swój cholerny honor więc Blaise ma trzy dni w gipsie nie wyjęte tym bardziej że on jako prawdziwy arystokrata na kobietę ręki nie podniesie więc nie będzie miał nawet jak się obronić . Zabinii chyba jakby dopiero pojmując jaką głupotę uczynił usiadł i spojrzał wyczekująco na Ginny . Ta odliczyła od dziesięciu w dół . Pomyślała o tym że cierpliwość to jej cecha wrodzona . Była cechą wrodzoną
- Nie , ale widzę że ty jesteś do tego zapalony więc jak chcesz to możesz iść na zaplecze i poprosić go o numer - wysyczała do tego stopnia wściekła że nawet nie podniosła głosu . Po prostu mówiła to z taką pogardą i drwiną że budziła strach nawet szepcząc . Draco ku swojej irytacji aż się wzdrygnął a potem wybuchł śmiechem . Hermiona spojrzała na przyjaciółkę która teraz aż płonęła z samozadowolenia że nie zabrakło jej słów i mu po prostu nie przywaliła a wykazała się większym sprytem i go przegadała . Jej przyjaciółka patrzyła na nią co najmniej tak jakby patrzyła na kosmitę a potem również szczerze się roześmiała . W ciszy pozostali tylko Ginny i Blaise którzy mierzyli się nienawistnym spojrzeniem . W końcu nawet Blaise nie wytrzymał i zaczął się śmiać . Tym sposobem Ginny znowu wygrała
- Nie no Weasley naprawdę nieźle - przyznał - ale nie myśl sobie że jesteś w stanie mnie przegadać . To była jednorazowa akcja na skutek szoku jakiego doznałem że umiesz się tak odgryźć . To znaczy zawsze wiedziałem że jesteś wredna ale nie że taka sprytna . W każdym razie stałaś się godnym przeciwnikiem - powiedział i szczerze się uśmiechnął . - Dobra choć Draco , muszę jakoś pogodzić się z tą porażką - zaśmiał się - Ale uważaj ruda , to jeszcze nie koniec . Szczególnie że teraz będziemy spędzać razem dużo czasu.
Draco do samego wyjścia z kawiarni a kto wie czy jeszcze dłużej uśmiechał się jak głupi ... Hermiona spojrzała z szacunkiem na Ginny
- No , nieźle . - powiedziała po chwili nieco zirytowana - to jeszcze bardziej ich zachęciłaś. Ale i tak gratuluje - zaśmiała się.
Ok no to początek, najtrudniejszą część opowiadania mamy za sobą! To opowiadanie niekoniecznie będzie kanoniczne. Zmienie charaktery naszych bochaterów a nienawiść będzie słabsza... przez jakiś czas. Na początku może dziwić ich wzajemny stosunek ale to tylko na początku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)