piątek, 10 sierpnia 2012

Prolog

Siedziała w lodziarni bacznie obserwując poczynania swojej przyjaciółki. Uśmiechnęła się po nosem. Ta to ma charakter -pomyślała. Jej najlepsza przyjaciółka, siostra jej chłopaka i dziewczyna najlepszego przyjaciela podrywała beztrosko kelnera. Właściwie to z tą dziewczyną trochę przesadziłam. Mają teraz raczej ciężki okres co za pewne tłumaczy wam nietypowe zachowanie kiedyś nieprzystępnej gryfonki. Rudowłosa nie zamierzała się łatwo poddać a Hermiona była pewna że największą jej motywacją jest siedzący dwa stoliki dalej Harry który o mało co nie wyszedł siebie widząc jak jego była bezceremonialnie i tak bezpośrednio uwodzi jakiegoś podrzędnego mugola .Panna Grenger z ogromnym trudem powstrzymywała napad śmiechu . Tuż obok niej przyjaciółka naprawdę dość mało delikatnie podrywa faceta a dalej siedzi dwójka młodych gryfonów. Jeden wygląda tak jakby za chwile miał podejść i kogoś uszkodzić a drugi robi przekomiczną minę próbując uspokoić w tej chwili na pozór niezrównoważonego psychicznie kolegę. Na dodatek owy kelner był naprawdę zmieszany. Z jednej strony Ginny była piękną dziewczyną i mało który chłopak potrafił się jej oprzeć a co dopiero jak to ona go podrywała.... z drugiej Hermiona kątem oka zauważyła ze na zapleczu stoi jego szef na co prawie nie wybuchła śmiechem . Kiedy kelner zaczął w końcu ulegać i odwzajemniać zaloty młodej dziewczynie (wiadomo facet ) szef się trochę bardziej zniecierpliwił i podszedł do owej pary dnia.
- Przepraszam cię młoda damo ale to mój pracownik i ma obsługiwać klientów. Jest tu tylko i wyłącznie w tym celu - teraz każdy miał inne odczucia . Hermiona by się nie roześmiać próbowała myśleć o czymś innym i napić się trochę soku . Harry nie krył zadowolenia i satysfakcji , także złośliwego uśmieszku sobie nie odpuścił . Ron odetchnął z wyraźną ulgą. Kelner odchrząknął przeprosił i pobiegł na zaplecze a Ginny zrobiła się cała czerwona spojrzała z irytacją na Harrego potem spiorunowała wzrokiem Hermione którą "bawiło jej nieszczęście " a następnie z niechęcią zwróciła wzrok ku właścicielu
- Przepraszam - wybąknęła.
- Nic nie szkodzi - powiedział przesłodzonym tonem i zniknął za drzwiami od zaplecza. Jak tylko przekroczył próg Hermiona nie wytrzymała i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
-Tak to było bardzo zabawne - warknęła na przyjaciółkę Ginewra
- Oj przepraszam - wydusiła - Po prostu to wszystko tak wyglądało... Po co to robisz?- zapytała tym razem całkiem poważnie - Harry jest wściekły , wiem że jesteś zła ale nie niszczcie tego co was łączy przez chwile głupoty
- To co nas łączyło - poprawiła Hermione - Łączyło i już łączyć nie będzie . To koniec raz na zawsze .Zresztą ja nic już do niego nie czuje - wyznała z godnie z prawdą . Ostatnio jej relacje z Harrym były bardzo monotonne wręcz nudne . A próbowała wywołać w nim zazdrość tyko po to żeby się zemścić za jego ostatni czyn. Poczuła dziwną pustkę. Coś czego nigdy nie miała . W końcu od jedenastu lat była zakochana. A teraz nagle czar prysł. Rycerz na białym koniu wyjechał a ona została sama. Bała się nowej rzeczywistości. Bez wsparcia. Ale nie , miała przecież przyjaciółkę na której zawsze możne było polegać .
- A więc nie czytałaś jeszcze tego listu?- zmieniła temat
- Nie, ale mówisz poważnie ? To wydaje się takie nierealne - powiedziała rozmarzona - oczywiście cieszę się.
- Ja najpierw byłam w totalnym szoku. Potem lekkiej irytacji. W końcu rok dłużej nauki. A potem już tylko czysta euforia że spędzę z wami kolejny rok w Hogwarcie
- Z całym naszym rocznikiem - zauważyła Grenger . Tak , ze ślizgonami tez . Każdy miał dodatkowy rok nauki w końcu program jaki przerabiali podczas władzy Voldemorda nie należał do najlepszych.
- A wiesz co jest najlepsze . Jestem jedynym prefektem z szóstego roku. Reszta jest od was.- Tak Ginny została prefektem na miejsce Rona który zrezygnował z tej funkcji.- tylko wiesz nie powiedziałam ci jeszcze co jest najgorsze - mrukneła a Hermiona spojrzała na nią uważnie . Ton głosu jakiego użyła Ginny nie bardzo jej się spodobał . Trochę się przestraszyła.
- Chcą trochę zbliżyć do siebie Slytherin i Gryffindor . Nie pozostając na samej gadce. Postanowili że zamieszkamy razem w dormitorium . My dwie i prefekci ślizgonów . Ba! mało tego . Pokój wspólny mamy we czwórkę . Ale sypialnie ... - zawiesiła na chwile głos - mamy w parach . I to niestety nie że my razem tylko że jedna z nas z jednym ślizgonem druga z drugim . Ja zostałam przydzielona z Blaise -Hermiona słuchała przyjaciółki z narastającym przerażeniem
- To znaczy że ja będę z... - przymknęła oczy . Poczuła skurcz w żołądku . Zakręciło jej się w głowie . Poczuła silne uderzenie gorąca a później atak zimna . Nogi miała jak z waty a ręce delikatnie jej zadrżały - Malfoyem - szepnęła nie otwierając oczu . Marzyła by to był tylko zły sen . Jednak nie, to była rzeczywistość . Ginny spojrzała na nią smutnym wzrokiem
- Też nie jestem zachwycona ... wiesz ja i Zabinii nienawidzimy się praktycznie tak jak ty i Malfoy - westchnęła. Taka była prawda. Od dawna i na zawsze. To wojna która nie ma końca. Nikt nie może jej wygrać . Zwycięzcy są tylko w bitwach ale nie w wojnie. Nie tej wojnie. Ten temat obu popsuł humor a na do datek do lodziarni weszły dwie najmniej powołane osoby które natychmiast rzuciły im złośliwe uśmieszki. Przełknęły głośno ślinę. Tylko nie oni ! Na dodatek bezczelnie usiedli obok nich. Draco po stronie Hermiony a Blaise po stronie Ginny
- Malfoy
- Zabinii
- Tak , tak brzmią nasze nazwiska . Myślałem co prawda że przez tyle lat zapamiętałyście ale jak nie to przypominajcie sobie dalej - powiedział Draco nie zapominając podsycić głos drwiną
- A czemu nie siedzicie we czwórkę? - zapytał Blaise widząc że Potter i Weasley siedzą na drugim końcu pomieszczenia . Ginny zrobiła się czerwona i spuściła wzrok w kierunku swoich lodów
- Nie wasza sprawa - wysyczała Hermiona . Zabinii jednak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Bardziej zaintrygowało go zachowanie rudej . Od razu się zreflektował o co chodzi
- Kłótnia z Potterem , co Weasley ? - zapytał złośliwie
- A od kiedy to interesuje cie mój związek z Harrym - prychnęła odgarniając włosy
- Po prostu zawsze marzyłem by być świadkiem twojej depresji
- Wiesz, jak zobaczyłam że wchodzisz do lodziarni od razu rozmarzyłam się o tym żebyś wyszedł. Sam widzisz nie wszystkie nasze marzenia się spełniają - powiedziała beztrosko Ginny a Hermiona uśmiechnęła się pod nosem .
- A ja myślę Weasley że ty marzysz o czymś zupełnie przeciwnym - wtrącił się Draco
- A ja myślę że tobie to dziedzictwo po prostu uderzyło już do głowy - zareagowała szybko Hermiona .
- A ja myślę że ostatnio się trochę bardziej rozgadałaś szlamciu
- A ja myślę ...
- A ja myślę że moglibyście się już zamknąć - przerwał ich infantylną kłótnie Blaise . Ginny powstrzymała się od śmiechu i udała dalszą irytacje pomimo iż sytuacja ją rozbawiła . Do ich stołu podeszli mocno zdanerwowany Harry i Ron który wyglądał jakby nie wiedzieć co ma ze sobą zrobić . Hermiona posłała mu pocieszające spojrzenie.
- To my już pójdziemy Miona - powiedział pocałował ją w policzek i szepnął jej jeszcze do ucha tak by nikt nie usłyszał - bo on zaraz kogo zabije jak nic .- Na te słowa Hermiona uśmiechnęła się lekko. Wychodząc Harry rzucił w stronę Ginny :
- Podrywaj dalej kelnerów Weasley albo od razu weź się za bogatych ślizgonów
Ginny była wściekł , Hermiona zdziwiona do tego stopnia że otworzyła szeroko buzie. Zabinii na chwile znieruchomiał po czym przesłał złośliwe spojrzenie rudej dziewczynie a Draco łyżeczka od lodów wypadła w połowie drogi do ust . Wyglądało to zapewne zabawnie jednak wszyscy byli w takim szoku zachowaniem Pottera że nikt nie był w stanie nic powiedzieć
- No wasz przyjaciel nieźle się wyrobił - wydusił w końcu Malfoy
- A tak w ogóle to co on powiedział ? Kelnerów?- przeanalizował te słowa Zabinii po czym klasnął i krzyknął na całą lodziarnie - byłaś tak zdesperowana że chciałaś się przespać z kelnerem ! - wstał w geście triumfu . Hermiona odwróciła wzrok żeby na to nie patrzeć . Draco klepnął się w czoło by pokazać jaką głupotą wykazał się jego kolega. Za co jak za co ale za taki tekst to wiewióra go na pewno walnie - przeszło blondynowi przez myśl. Obrażanie ich to jedno ale taka sentencja ... to lekka przesada a one na dodatek mają ten swój cholerny honor więc Blaise ma trzy dni w gipsie nie wyjęte tym bardziej że on jako prawdziwy arystokrata na kobietę ręki nie podniesie więc nie będzie miał nawet jak się obronić . Zabinii chyba jakby dopiero pojmując jaką głupotę uczynił usiadł i spojrzał wyczekująco na Ginny . Ta odliczyła od dziesięciu w dół . Pomyślała o tym że cierpliwość to jej cecha wrodzona . Była cechą wrodzoną
- Nie , ale widzę że ty jesteś do tego zapalony więc jak chcesz to możesz iść na zaplecze i poprosić go o numer - wysyczała do tego stopnia wściekła że nawet nie podniosła głosu . Po prostu mówiła to z taką pogardą i drwiną że budziła strach nawet szepcząc . Draco ku swojej irytacji aż się wzdrygnął a potem wybuchł śmiechem . Hermiona spojrzała na przyjaciółkę która teraz aż płonęła z samozadowolenia że nie zabrakło jej słów i mu po prostu nie przywaliła a wykazała się większym sprytem i go przegadała . Jej przyjaciółka patrzyła na nią co najmniej tak jakby patrzyła na kosmitę a potem również szczerze się roześmiała . W ciszy pozostali tylko Ginny i Blaise którzy mierzyli się nienawistnym spojrzeniem . W końcu nawet Blaise nie wytrzymał i zaczął się śmiać . Tym sposobem Ginny znowu wygrała
- Nie no Weasley naprawdę nieźle - przyznał - ale nie myśl sobie że jesteś w stanie mnie przegadać . To była jednorazowa akcja na skutek szoku jakiego doznałem że umiesz się tak odgryźć . To znaczy zawsze wiedziałem że jesteś wredna ale nie że taka sprytna . W każdym razie stałaś się godnym przeciwnikiem - powiedział i szczerze się uśmiechnął . - Dobra choć Draco , muszę jakoś pogodzić się z tą porażką - zaśmiał się - Ale uważaj ruda , to jeszcze nie koniec . Szczególnie że teraz będziemy spędzać razem dużo czasu.
Draco do samego wyjścia z kawiarni a kto wie czy jeszcze dłużej uśmiechał się jak głupi ... Hermiona spojrzała z szacunkiem na Ginny
- No , nieźle . - powiedziała po chwili nieco zirytowana - to jeszcze bardziej ich zachęciłaś. Ale i tak gratuluje - zaśmiała się.

Ok no to początek, najtrudniejszą część opowiadania mamy za sobą! To opowiadanie niekoniecznie będzie kanoniczne. Zmienie charaktery naszych bochaterów a nienawiść będzie słabsza... przez jakiś czas. Na początku może dziwić ich wzajemny stosunek ale to tylko na początku.

2 komentarze:

  1. Dooobre ;P Czytam i czytam i wciąga coraz bardziej ;) Zapraszam na mojego bloga ;)
    http://hermionadracon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Boziu... Znalazłam twojego bloga długi czas temu i ciągle czekam na jakąś nową notkę. Pisz dalej bo to wciąga!
    Pozdrawiam,
    Mika M.

    OdpowiedzUsuń