Siedziała w lodziarni bacznie obserwując poczynania swojej przyjaciółki.
Uśmiechnęła się po nosem. Ta to ma charakter
-pomyślała. Jej najlepsza przyjaciółka, siostra jej chłopaka i
dziewczyna najlepszego przyjaciela podrywała beztrosko kelnera. Właściwie to z
tą dziewczyną trochę przesadziłam. Mają teraz raczej ciężki okres co za pewne
tłumaczy wam nietypowe zachowanie kiedyś nieprzystępnej gryfonki. Rudowłosa nie
zamierzała się łatwo poddać a Hermiona była pewna że największą jej motywacją
jest siedzący dwa stoliki dalej Harry który o mało co nie wyszedł siebie widząc
jak jego była bezceremonialnie i tak bezpośrednio uwodzi jakiegoś podrzędnego
mugola .Panna Grenger z ogromnym trudem powstrzymywała napad śmiechu . Tuż obok
niej przyjaciółka naprawdę dość mało delikatnie podrywa faceta a dalej siedzi
dwójka młodych gryfonów. Jeden wygląda tak jakby za chwile miał podejść i kogoś
uszkodzić a drugi robi przekomiczną minę próbując uspokoić w tej chwili na pozór
niezrównoważonego psychicznie kolegę. Na dodatek owy kelner był naprawdę
zmieszany. Z jednej strony Ginny była piękną dziewczyną i mało który chłopak
potrafił się jej oprzeć a co dopiero jak to ona go podrywała.... z drugiej
Hermiona kątem oka zauważyła ze na zapleczu stoi jego szef na co prawie nie
wybuchła śmiechem . Kiedy kelner zaczął w końcu ulegać i odwzajemniać zaloty
młodej dziewczynie (wiadomo facet ) szef się trochę bardziej zniecierpliwił i
podszedł do owej pary dnia.
- Przepraszam cię młoda damo ale to mój
pracownik i ma obsługiwać klientów. Jest tu tylko i wyłącznie w tym celu -
teraz każdy miał inne odczucia . Hermiona by się nie roześmiać próbowała myśleć
o czymś innym i napić się trochę soku . Harry nie krył zadowolenia i satysfakcji
, także złośliwego uśmieszku sobie nie odpuścił . Ron odetchnął z wyraźną ulgą.
Kelner odchrząknął przeprosił i pobiegł na zaplecze a Ginny zrobiła się cała
czerwona spojrzała z irytacją na Harrego potem spiorunowała wzrokiem Hermione
którą "bawiło jej nieszczęście " a następnie z niechęcią zwróciła wzrok ku
właścicielu
- Przepraszam - wybąknęła.
- Nic nie szkodzi - powiedział
przesłodzonym tonem i zniknął za drzwiami od zaplecza. Jak tylko przekroczył
próg Hermiona nie wytrzymała i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
-Tak to było
bardzo zabawne - warknęła na przyjaciółkę Ginewra
- Oj przepraszam -
wydusiła - Po prostu to wszystko tak wyglądało... Po co to robisz?- zapytała tym
razem całkiem poważnie - Harry jest wściekły , wiem że jesteś zła ale nie
niszczcie tego co was łączy przez chwile głupoty
- To co nas łączyło -
poprawiła Hermione - Łączyło i już łączyć nie będzie . To koniec raz na zawsze
.Zresztą ja nic już do niego nie czuje - wyznała z godnie z prawdą . Ostatnio jej
relacje z Harrym były bardzo monotonne wręcz nudne . A próbowała wywołać w nim
zazdrość tyko po to żeby się zemścić za jego ostatni czyn. Poczuła dziwną
pustkę. Coś czego nigdy nie miała . W końcu od jedenastu lat była zakochana. A
teraz nagle czar prysł. Rycerz na białym koniu wyjechał a ona została sama.
Bała się nowej rzeczywistości. Bez wsparcia. Ale nie , miała przecież
przyjaciółkę na której zawsze możne było polegać .
- A więc nie czytałaś
jeszcze tego listu?- zmieniła temat
- Nie, ale mówisz poważnie ? To wydaje
się takie nierealne - powiedziała rozmarzona - oczywiście cieszę się.
- Ja
najpierw byłam w totalnym szoku. Potem lekkiej irytacji. W końcu rok dłużej
nauki. A potem już tylko czysta euforia że spędzę z wami kolejny rok w
Hogwarcie
- Z całym naszym rocznikiem - zauważyła Grenger . Tak , ze
ślizgonami tez . Każdy miał dodatkowy rok nauki w końcu program jaki przerabiali
podczas władzy Voldemorda nie należał do najlepszych.
- A wiesz co jest
najlepsze . Jestem jedynym prefektem z szóstego roku. Reszta jest od was.- Tak
Ginny została prefektem na miejsce Rona który zrezygnował z tej funkcji.- tylko
wiesz nie powiedziałam ci jeszcze co jest najgorsze - mrukneła a Hermiona
spojrzała na nią uważnie . Ton głosu jakiego użyła Ginny nie bardzo jej się
spodobał . Trochę się przestraszyła.
- Chcą trochę zbliżyć do siebie
Slytherin i Gryffindor . Nie pozostając na samej gadce. Postanowili że
zamieszkamy razem w dormitorium . My dwie i prefekci ślizgonów . Ba! mało tego .
Pokój wspólny mamy we czwórkę . Ale sypialnie ... - zawiesiła na chwile głos -
mamy w parach . I to niestety nie że my razem tylko że jedna z nas z jednym
ślizgonem druga z drugim . Ja zostałam przydzielona z Blaise -Hermiona słuchała
przyjaciółki z narastającym przerażeniem
- To znaczy że ja będę z... -
przymknęła oczy . Poczuła skurcz w żołądku . Zakręciło jej się w głowie .
Poczuła silne uderzenie gorąca a później atak zimna . Nogi miała jak z waty a
ręce delikatnie jej zadrżały - Malfoyem - szepnęła nie otwierając oczu . Marzyła
by to był tylko zły sen . Jednak nie, to była rzeczywistość . Ginny spojrzała
na nią smutnym wzrokiem
- Też nie jestem zachwycona ... wiesz ja i Zabinii
nienawidzimy się praktycznie tak jak ty i Malfoy - westchnęła. Taka była prawda. Od dawna i na zawsze. To wojna która nie ma końca. Nikt nie może jej wygrać
. Zwycięzcy są tylko w bitwach ale nie w wojnie. Nie tej wojnie. Ten temat obu
popsuł humor a na do datek do lodziarni weszły dwie najmniej powołane osoby
które natychmiast rzuciły im złośliwe uśmieszki. Przełknęły głośno ślinę. Tylko
nie oni ! Na dodatek bezczelnie usiedli obok nich. Draco po stronie Hermiony a
Blaise po stronie Ginny
- Malfoy
- Zabinii
- Tak , tak brzmią nasze
nazwiska . Myślałem co prawda że przez tyle lat zapamiętałyście ale jak nie to
przypominajcie sobie dalej - powiedział Draco nie zapominając podsycić głos
drwiną
- A czemu nie siedzicie we czwórkę? - zapytał Blaise widząc że
Potter i Weasley siedzą na drugim końcu pomieszczenia . Ginny zrobiła się
czerwona i spuściła wzrok w kierunku swoich lodów
- Nie wasza sprawa -
wysyczała Hermiona . Zabinii jednak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi.
Bardziej zaintrygowało go zachowanie rudej . Od razu się zreflektował o co
chodzi
- Kłótnia z Potterem , co Weasley ? - zapytał złośliwie
- A od
kiedy to interesuje cie mój związek z Harrym - prychnęła odgarniając włosy
-
Po prostu zawsze marzyłem by być świadkiem twojej depresji
- Wiesz, jak
zobaczyłam że wchodzisz do lodziarni od razu rozmarzyłam się o tym żebyś wyszedł. Sam widzisz nie wszystkie nasze marzenia się spełniają - powiedziała beztrosko
Ginny a Hermiona uśmiechnęła się pod nosem .
- A ja myślę Weasley że ty
marzysz o czymś zupełnie przeciwnym - wtrącił się Draco
- A ja myślę że
tobie to dziedzictwo po prostu uderzyło już do głowy - zareagowała szybko
Hermiona .
- A ja myślę że ostatnio się trochę bardziej rozgadałaś szlamciu
- A ja myślę ...
- A ja myślę że moglibyście się już zamknąć - przerwał
ich infantylną kłótnie Blaise . Ginny powstrzymała się od śmiechu i udała dalszą
irytacje pomimo iż sytuacja ją rozbawiła . Do ich stołu podeszli mocno
zdanerwowany Harry i Ron który wyglądał jakby nie wiedzieć co ma ze sobą zrobić
. Hermiona posłała mu pocieszające spojrzenie.
- To my już pójdziemy Miona
- powiedział pocałował ją w policzek i szepnął jej jeszcze do ucha tak by nikt
nie usłyszał - bo on zaraz kogo zabije jak nic .- Na te słowa Hermiona
uśmiechnęła się lekko. Wychodząc Harry rzucił w stronę Ginny :
- Podrywaj
dalej kelnerów Weasley albo od razu weź się za bogatych ślizgonów
Ginny była
wściekł , Hermiona zdziwiona do tego stopnia że otworzyła szeroko buzie.
Zabinii na chwile znieruchomiał po czym przesłał złośliwe spojrzenie rudej
dziewczynie a Draco łyżeczka od lodów wypadła w połowie drogi do ust . Wyglądało
to zapewne zabawnie jednak wszyscy byli w takim szoku zachowaniem Pottera że
nikt nie był w stanie nic powiedzieć
- No wasz przyjaciel nieźle się wyrobił
- wydusił w końcu Malfoy
- A tak w ogóle to co on powiedział ? Kelnerów?-
przeanalizował te słowa Zabinii po czym klasnął i krzyknął na całą lodziarnie -
byłaś tak zdesperowana że chciałaś się przespać z kelnerem ! - wstał w geście
triumfu . Hermiona odwróciła wzrok żeby na to nie patrzeć . Draco klepnął się w
czoło by pokazać jaką głupotą wykazał się jego kolega. Za co jak za co ale za taki tekst to wiewióra go na
pewno walnie - przeszło blondynowi przez myśl. Obrażanie ich to jedno ale
taka sentencja ... to lekka przesada a one na dodatek mają ten swój cholerny
honor więc Blaise ma trzy dni w gipsie nie wyjęte tym bardziej że on jako
prawdziwy arystokrata na kobietę ręki nie podniesie więc nie będzie miał nawet
jak się obronić . Zabinii chyba jakby dopiero pojmując jaką głupotę uczynił
usiadł i spojrzał wyczekująco na Ginny . Ta odliczyła od dziesięciu w dół .
Pomyślała o tym że cierpliwość to jej cecha wrodzona . Była cechą wrodzoną
-
Nie , ale widzę że ty jesteś do tego zapalony więc jak chcesz to możesz iść na
zaplecze i poprosić go o numer - wysyczała do tego stopnia wściekła że nawet nie
podniosła głosu . Po prostu mówiła to z taką pogardą i drwiną że budziła strach
nawet szepcząc . Draco ku swojej irytacji aż się wzdrygnął a potem wybuchł
śmiechem . Hermiona spojrzała na przyjaciółkę która teraz aż płonęła z
samozadowolenia że nie zabrakło jej słów i mu po prostu nie przywaliła a
wykazała się większym sprytem i go przegadała . Jej przyjaciółka patrzyła na nią
co najmniej tak jakby patrzyła na kosmitę a potem również szczerze się
roześmiała . W ciszy pozostali tylko Ginny i Blaise którzy mierzyli się
nienawistnym spojrzeniem . W końcu nawet Blaise nie wytrzymał i zaczął się
śmiać . Tym sposobem Ginny znowu wygrała
- Nie no Weasley naprawdę nieźle -
przyznał - ale nie myśl sobie że jesteś w stanie mnie przegadać . To była
jednorazowa akcja na skutek szoku jakiego doznałem że umiesz się tak odgryźć .
To znaczy zawsze wiedziałem że jesteś wredna ale nie że taka sprytna . W każdym
razie stałaś się godnym przeciwnikiem - powiedział i szczerze się uśmiechnął . -
Dobra choć Draco , muszę jakoś pogodzić się z tą porażką - zaśmiał się - Ale
uważaj ruda , to jeszcze nie koniec . Szczególnie że teraz będziemy spędzać
razem dużo czasu.
Draco do samego wyjścia z kawiarni a kto wie czy jeszcze
dłużej uśmiechał się jak głupi ... Hermiona spojrzała z szacunkiem na Ginny
-
No , nieźle . - powiedziała po chwili nieco zirytowana - to jeszcze bardziej ich
zachęciłaś. Ale i tak gratuluje - zaśmiała się.
Ok no to początek, najtrudniejszą część opowiadania mamy za sobą! To opowiadanie niekoniecznie będzie kanoniczne. Zmienie charaktery naszych bochaterów a nienawiść będzie słabsza... przez jakiś czas. Na początku może dziwić ich wzajemny stosunek ale to tylko na początku.
Dooobre ;P Czytam i czytam i wciąga coraz bardziej ;) Zapraszam na mojego bloga ;)
OdpowiedzUsuńhttp://hermionadracon.blogspot.com/
Boziu... Znalazłam twojego bloga długi czas temu i ciągle czekam na jakąś nową notkę. Pisz dalej bo to wciąga!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Mika M.