Wiatr drażnił się z jej delikatną bladą cerą Rozwiewał jej
włosy i wywoływał gęsią skórkę. Na dodatek bezczelnie wsypywał jej w oczy
piasek, przez co musiała je co chwile przymykać. Zadowolona z tego że nie
przewróciła się pomimo słabego pola widzenia dostała się na peron dziewięć i
trzy czwarte gdzie natychmiast na jej nieszczęście ujrzała bruneta. Właściwie
to on jej tak bardzo nie przeszkadzał. Dobrze że Ginny nie było w pobliżu.
Nawet w obecnej sytuacji z dwojga złego wolałaby już bardziej by był to Harry.
Oczywiście Blaise od razu zobaczył Gryfonke.
- O hej, Granger - przywitał się
- Gdzie masz rudą ?- zapytał ku zdziwieniu Hermiony nawet sympatycznie.
-
Nie mam pojęcia. A ty sam?
- A z kim? - zapytał ironicznie
- Nie z
Malfoy'em?
- A co stęskniłaś się
- Śnisz.
- A może jednak?
-
Nigdy.
- A może kiedyś?
- Na pewno - zironizowała
- Zapamiętam -
szepnął jej ktoś do ucha
- Malfoy! - krzyknęła a dwóch reprezentantów płci
brzydkiej zaśmiało się -bardzo zabawne - prychnęła i poszła w stronę oddziału
prefektów
Gdy weszła do przedziału
mimowolnie roześmiała się . Była tam tylko Ginny za to w tak komiczny sposób
siłowała się z wrzuceniem walizki .
- Ale
śmieszne ... lepiej pomóż mi za nim...- I tu właśnie spełnił się jej najgorszy
scenariusz . Do przedziału wpadli chłopacy. Od razu wybuchli śmiechem.
- No
widzę że nie urosłaś od pierwszej klasy i nadal masz problem z wsadzeniem
walizki, mała - zadrwił Blaise
- Wcale nie jestem niska! - oburzyła się i
skrzyżowała ręce . No ...nie było to do końca prawdą bo jej wzrost spadał
minimalnie...och co ja plotę! Była bardzo niska! Niekiedy można było ją
przyrównać do czwarto lub nawet trzecioklasistki. Nienawidziła swojego wzrostu
. Miała na tym punkcie uczulenie a Zabinii o tym wiedział i wykorzystywał to.
Jazda dłużyła im się niemiłosiernie. Słuchanie
McGonagall przez kilka godzin też nie należało do najprzyjemniejszych zajęć.
Po
kolacji poszły zmęczone do swojego nowego pokoju wspólnego . Był ładny , w
kolorach zielono-srebrnych i czerwono-złotych . Dormitoria także były tak
przygotowane . McGonagall wiedziała co robi . Przewidziała ze mogą planować by
się zamienić i zabezpieczyła pokoje tak by każdy mógł dostać się tylko do
swojego . Hermiona rzuciła się bezwładnie na łóżko.
- Możesz iść pierwszy
do łazienki - rzuciła obojętnie
- O jaka ty dobroduszna ale idź pierwsza ,
ja nie jestem taki zmęczony
- Jak chcesz - odrzekła.
Ginny i Blaise weszli do pokoju . Ruda odłożyła torbę ,
następnie wyjęła kosmetyczkę i już miała wejść do łazienki kiedy w ostatniej
chwili na drodze stanął jej Blaise
- Zabinii ! - oburzyła się i chciała go odepchnąć ale miała
zdecydowanie za mało siły . Bez skutku uderzyła go w ramię .
- Przykro mi Weasley , ja pierwszy . Poczekaj - zaśmiał się
- Zero kultury - stwierdziła jednak on to całkowicie zignorował . -W sumie masz racje . Kobietą się ustępuje - krzyknęła z drwiną kiedy zamknął
jej drzwi przed nosem. Spędziła półtorej godziny czekając aż ten
arystokratyczny kretyn łaskawie wyjdzie.
-I to podobno kobiety siedzą długo w łazience - mruknęła kiedy
przepuścił ją w drzwiach
- O taką urodę trzeba dbać - stwierdził z uśmiechem widząc
zmęczenie na twarzy Gryfonki .
- Tobie Zabinii już nic nie pomoże - stwierdziła dobitnie po
czym trzasnęła drzwiami .
Następnego dnia , popołudnie
Siedzieli w pokoju wspólnym i usiłowali się uczyć .
- Ja
nigdy tego nie wkuje! Nie da rady! To jest jakieś nienormalne, nie znoszę
McGonagall, jest walnięta! - zdenerwował się Draco
- Siedź cicho Malfoy i
się ucz. Jeżeli się zostawia wszystko na ostatnią chwilę to takie są
konsekwencję gdybyś rozłożył naukę systematycznie... - Ginny wzniosła oczy ku
niebu a Blaise położył z rezygnacją głowę na stole i przykrył ją podręcznikiem
do transmutacji . Nagle monolog Hermiony przerwało trzaśniecie drzwiami i
piskliwy krzyk " Nienawidzę McGonagall " . Draco westchnął z dezaprobatą a
Blaise zaśmiał się cicho.
- Wlaź tu Mila - mruknął Malfoy a Hermiona
spojrzała na niego uważnie
- Kto to do diabła jest Mila ? - zapytała zdumiona
Ginny
- Emila , młodsza siostra Draco - wyjaśnił Zabinii
- Masz młodszą
siostrę ?! Nie żartuj ! - Hermiona wytrzeszczyła na niego oczy - Nawet dwie ale o tym później - rzekł Draco bo drobna
dwunastoletnia blondynka weszła do pokoju z rękami skrzyżowanymi na klatce
piersiowej . Była piękna, tak ładne dzieci rzadko się spotyka . Miała błękitne
oczy , była szczuplutka , do tego miała długie , sięgające do pasa śnieżne włosy
. Uciekała wzrokiem od brata który teraz patrzył na nią z surowo z lekkim
znudzeniem.
- Co ty znowu narobiłaś? Drugi dzień w szkole a ty znowu się w
coś wpakowałaś? - podszedł do niej i pomimo jej oburzenia , prób wyrwania się i
bicia w komiczny sposób, przerzucił ją sobie przez ramie po czym odłożył na
kanapie .
- Sama bym doszła. - warknęła - to zaledwie kilka metrów
- Nie
mam pewności czy byś nie uciekła -mruknął - a więc?- spojrzał na nią wyczekująco
- A więc nic . Po prostu McGonagall trochę przesadza .
- Na kogo znowu
klątwę rzuciłaś ?- zapytał takim tonem jakby pytał o to czy pogoda rzeczywiście
ma się po popsuć , czyli z lekkim niezadowoleniem, znudzeniem i nutką zrezygnowania.
- Na Lusi ! Musisz zrozumieć że rozmawiała z Jackiem !
Moim Jackiem ! - krzyknął oburzona
Ginny i Hermiona z zaciekawieniem
słuchały rozmowy natomiast Blaise siedział koło Emilii i patrzył na nią tak ,
jakby on również był jej starszym bratem .
- Słyszałem już te historie
milion razy . - westchnął Draco - Jak tym razem ukarała cię profesor McGonagall
?
- Zaraz ,jak to profesor McGonagall ? - wtrąciła Hermiona - to przecież ...
- przyjrzała się krawatowi małej i wytrzeszczyła oczy - KRUKONKA ?! Matko Malfoy
chyba przeżyłeś szok jak jej nie przydzielili do Slytherinu, co?
- No nie
przeczę , nie podobało mi się to ale to nie rozmowa na teraz. A profesor Flitwick gdzieś wyjechał dlatego zastępuje go McGonagall.
Wracając do tematu. Emilio? - Powiedziała że ty się mną odpowiednio zajmiesz - mruknęła
niezadowolonym głosem - i że mam nocować u ciebie w dormitorium Draco spojrzał na minę Hermiony, jak zareagowała na tę
wiadomość ale z jej twarzy wynikało ze jest jej wszystko jedno, a może nawet
się cieszy?
- Dobrze , Mili odłóż tam swoją torbę i możesz na razie wyjść ,
a o karze porozmawiamy później - Draco wskazał na drzwi od dormitorium
- Ale
...
- Nie ma żadnego ale , kara cię nie ominie! Dawno miałem się tobą zająć
. Już na prawdę mam dość tych wybryków.
- Okej - mruknęła po czym odłożyła
torbę i poszła do biblioteki
- Łał - wydusiła Hermiona przerywając ciszę -
kto by pomyślał Malfoy, ty i siostra , w dodatku Krukonka , a i jeszcze taki
opiekuńczy się zrobiłeś ale i surowy, gratuluje - zaśmiała się - Ale z
instynktem ojcowskim powstrzymaj się do końca roku bo na razie sam masz egzaminy
. - rzuciła mu , a raczej w niego ,podręcznik do eliksirów - A teraz powiedz nam
o tej drugiej siostrze
- Niezła laska , Puchonka , nawet chciałem do niej
startować ale Draco ... - zaczął Blaise
- Łapy z dala od moje siostry ! -
warknął Malfoy
- Oj przecież mnie znasz , nie myślałem o niej jako o stałej
partnerce ale jako o kobiecie na kilka nocy ...
- Ona ma piętnaście lat zboczeńcu ! - warknął Malfoy - I jest
zupełnie inna niż Emilia , nazywa się Rose , nigdy nie miał chłopaka , jest
skryta , romantyczna , delikatna .... - zaczął Malfoy
- Nigdy nie miał
chłopaka , też mi coś - prychnął Zabinii - Każdego możliwego mężczyznę Draco za
wszelką cenę próbuje spłoszyć! Jest nadopiekuńczym bratem , w stosunku do
jednej jak i do drugiej.
- Wcale nie ! Po prostu o nie dbam - zaprzeczył
zły - to chyba normalne ? Zresztą ty tego nie zrozumiesz .
- Dla Mili też
jestem prawie jak brat - oburzył się Zabinii
- Prawie robi wielką różnice-
burknął Draco
- Dobra dobra spokój , już wszystko rozumiem . Teraz trzeba
się w końcu pouczyć. - przerwała Hermiona a wszyscy spojrzeli na nią , ich
wzrok mówił jedno " A ta znowu to samo ".
Wiem, wiem zachowują sie trochę jak przyjaciele ale cierpliwości! Będzie spięcie. Tylko ile mozna czytać to samo : Nienawiść, miłośc , nienawiść,miłość.
Jeżeli chodzi o wzrost Ginny to dla wszystkich którzy czytali opowiadanie "Zmowa dziewic", zanim usłysze głosy skargi i oburzenia: Owszem, z tamtąd mam ten pomysł ale po prostu nie mogłam się powstrzymać.
piątek, 10 sierpnia 2012
Prolog
Siedziała w lodziarni bacznie obserwując poczynania swojej przyjaciółki.
Uśmiechnęła się po nosem. Ta to ma charakter
-pomyślała. Jej najlepsza przyjaciółka, siostra jej chłopaka i
dziewczyna najlepszego przyjaciela podrywała beztrosko kelnera. Właściwie to z
tą dziewczyną trochę przesadziłam. Mają teraz raczej ciężki okres co za pewne
tłumaczy wam nietypowe zachowanie kiedyś nieprzystępnej gryfonki. Rudowłosa nie
zamierzała się łatwo poddać a Hermiona była pewna że największą jej motywacją
jest siedzący dwa stoliki dalej Harry który o mało co nie wyszedł siebie widząc
jak jego była bezceremonialnie i tak bezpośrednio uwodzi jakiegoś podrzędnego
mugola .Panna Grenger z ogromnym trudem powstrzymywała napad śmiechu . Tuż obok
niej przyjaciółka naprawdę dość mało delikatnie podrywa faceta a dalej siedzi
dwójka młodych gryfonów. Jeden wygląda tak jakby za chwile miał podejść i kogoś
uszkodzić a drugi robi przekomiczną minę próbując uspokoić w tej chwili na pozór
niezrównoważonego psychicznie kolegę. Na dodatek owy kelner był naprawdę
zmieszany. Z jednej strony Ginny była piękną dziewczyną i mało który chłopak
potrafił się jej oprzeć a co dopiero jak to ona go podrywała.... z drugiej
Hermiona kątem oka zauważyła ze na zapleczu stoi jego szef na co prawie nie
wybuchła śmiechem . Kiedy kelner zaczął w końcu ulegać i odwzajemniać zaloty
młodej dziewczynie (wiadomo facet ) szef się trochę bardziej zniecierpliwił i
podszedł do owej pary dnia.
- Przepraszam cię młoda damo ale to mój pracownik i ma obsługiwać klientów. Jest tu tylko i wyłącznie w tym celu - teraz każdy miał inne odczucia . Hermiona by się nie roześmiać próbowała myśleć o czymś innym i napić się trochę soku . Harry nie krył zadowolenia i satysfakcji , także złośliwego uśmieszku sobie nie odpuścił . Ron odetchnął z wyraźną ulgą. Kelner odchrząknął przeprosił i pobiegł na zaplecze a Ginny zrobiła się cała czerwona spojrzała z irytacją na Harrego potem spiorunowała wzrokiem Hermione którą "bawiło jej nieszczęście " a następnie z niechęcią zwróciła wzrok ku właścicielu
- Przepraszam - wybąknęła.
- Nic nie szkodzi - powiedział przesłodzonym tonem i zniknął za drzwiami od zaplecza. Jak tylko przekroczył próg Hermiona nie wytrzymała i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
-Tak to było bardzo zabawne - warknęła na przyjaciółkę Ginewra
- Oj przepraszam - wydusiła - Po prostu to wszystko tak wyglądało... Po co to robisz?- zapytała tym razem całkiem poważnie - Harry jest wściekły , wiem że jesteś zła ale nie niszczcie tego co was łączy przez chwile głupoty
- To co nas łączyło - poprawiła Hermione - Łączyło i już łączyć nie będzie . To koniec raz na zawsze .Zresztą ja nic już do niego nie czuje - wyznała z godnie z prawdą . Ostatnio jej relacje z Harrym były bardzo monotonne wręcz nudne . A próbowała wywołać w nim zazdrość tyko po to żeby się zemścić za jego ostatni czyn. Poczuła dziwną pustkę. Coś czego nigdy nie miała . W końcu od jedenastu lat była zakochana. A teraz nagle czar prysł. Rycerz na białym koniu wyjechał a ona została sama. Bała się nowej rzeczywistości. Bez wsparcia. Ale nie , miała przecież przyjaciółkę na której zawsze możne było polegać .
- A więc nie czytałaś jeszcze tego listu?- zmieniła temat
- Nie, ale mówisz poważnie ? To wydaje się takie nierealne - powiedziała rozmarzona - oczywiście cieszę się.
- Ja najpierw byłam w totalnym szoku. Potem lekkiej irytacji. W końcu rok dłużej nauki. A potem już tylko czysta euforia że spędzę z wami kolejny rok w Hogwarcie
- Z całym naszym rocznikiem - zauważyła Grenger . Tak , ze ślizgonami tez . Każdy miał dodatkowy rok nauki w końcu program jaki przerabiali podczas władzy Voldemorda nie należał do najlepszych.
- A wiesz co jest najlepsze . Jestem jedynym prefektem z szóstego roku. Reszta jest od was.- Tak Ginny została prefektem na miejsce Rona który zrezygnował z tej funkcji.- tylko wiesz nie powiedziałam ci jeszcze co jest najgorsze - mrukneła a Hermiona spojrzała na nią uważnie . Ton głosu jakiego użyła Ginny nie bardzo jej się spodobał . Trochę się przestraszyła.
- Chcą trochę zbliżyć do siebie Slytherin i Gryffindor . Nie pozostając na samej gadce. Postanowili że zamieszkamy razem w dormitorium . My dwie i prefekci ślizgonów . Ba! mało tego . Pokój wspólny mamy we czwórkę . Ale sypialnie ... - zawiesiła na chwile głos - mamy w parach . I to niestety nie że my razem tylko że jedna z nas z jednym ślizgonem druga z drugim . Ja zostałam przydzielona z Blaise -Hermiona słuchała przyjaciółki z narastającym przerażeniem
- To znaczy że ja będę z... - przymknęła oczy . Poczuła skurcz w żołądku . Zakręciło jej się w głowie . Poczuła silne uderzenie gorąca a później atak zimna . Nogi miała jak z waty a ręce delikatnie jej zadrżały - Malfoyem - szepnęła nie otwierając oczu . Marzyła by to był tylko zły sen . Jednak nie, to była rzeczywistość . Ginny spojrzała na nią smutnym wzrokiem
- Też nie jestem zachwycona ... wiesz ja i Zabinii nienawidzimy się praktycznie tak jak ty i Malfoy - westchnęła. Taka była prawda. Od dawna i na zawsze. To wojna która nie ma końca. Nikt nie może jej wygrać . Zwycięzcy są tylko w bitwach ale nie w wojnie. Nie tej wojnie. Ten temat obu popsuł humor a na do datek do lodziarni weszły dwie najmniej powołane osoby które natychmiast rzuciły im złośliwe uśmieszki. Przełknęły głośno ślinę. Tylko nie oni ! Na dodatek bezczelnie usiedli obok nich. Draco po stronie Hermiony a Blaise po stronie Ginny
- Malfoy
- Zabinii
- Tak , tak brzmią nasze nazwiska . Myślałem co prawda że przez tyle lat zapamiętałyście ale jak nie to przypominajcie sobie dalej - powiedział Draco nie zapominając podsycić głos drwiną
- A czemu nie siedzicie we czwórkę? - zapytał Blaise widząc że Potter i Weasley siedzą na drugim końcu pomieszczenia . Ginny zrobiła się czerwona i spuściła wzrok w kierunku swoich lodów
- Nie wasza sprawa - wysyczała Hermiona . Zabinii jednak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Bardziej zaintrygowało go zachowanie rudej . Od razu się zreflektował o co chodzi
- Kłótnia z Potterem , co Weasley ? - zapytał złośliwie
- A od kiedy to interesuje cie mój związek z Harrym - prychnęła odgarniając włosy
- Po prostu zawsze marzyłem by być świadkiem twojej depresji
- Wiesz, jak zobaczyłam że wchodzisz do lodziarni od razu rozmarzyłam się o tym żebyś wyszedł. Sam widzisz nie wszystkie nasze marzenia się spełniają - powiedziała beztrosko Ginny a Hermiona uśmiechnęła się pod nosem .
- A ja myślę Weasley że ty marzysz o czymś zupełnie przeciwnym - wtrącił się Draco
- A ja myślę że tobie to dziedzictwo po prostu uderzyło już do głowy - zareagowała szybko Hermiona .
- A ja myślę że ostatnio się trochę bardziej rozgadałaś szlamciu
- A ja myślę ...
- A ja myślę że moglibyście się już zamknąć - przerwał ich infantylną kłótnie Blaise . Ginny powstrzymała się od śmiechu i udała dalszą irytacje pomimo iż sytuacja ją rozbawiła . Do ich stołu podeszli mocno zdanerwowany Harry i Ron który wyglądał jakby nie wiedzieć co ma ze sobą zrobić . Hermiona posłała mu pocieszające spojrzenie.
- To my już pójdziemy Miona - powiedział pocałował ją w policzek i szepnął jej jeszcze do ucha tak by nikt nie usłyszał - bo on zaraz kogo zabije jak nic .- Na te słowa Hermiona uśmiechnęła się lekko. Wychodząc Harry rzucił w stronę Ginny :
- Podrywaj dalej kelnerów Weasley albo od razu weź się za bogatych ślizgonów
Ginny była wściekł , Hermiona zdziwiona do tego stopnia że otworzyła szeroko buzie. Zabinii na chwile znieruchomiał po czym przesłał złośliwe spojrzenie rudej dziewczynie a Draco łyżeczka od lodów wypadła w połowie drogi do ust . Wyglądało to zapewne zabawnie jednak wszyscy byli w takim szoku zachowaniem Pottera że nikt nie był w stanie nic powiedzieć
- No wasz przyjaciel nieźle się wyrobił - wydusił w końcu Malfoy
- A tak w ogóle to co on powiedział ? Kelnerów?- przeanalizował te słowa Zabinii po czym klasnął i krzyknął na całą lodziarnie - byłaś tak zdesperowana że chciałaś się przespać z kelnerem ! - wstał w geście triumfu . Hermiona odwróciła wzrok żeby na to nie patrzeć . Draco klepnął się w czoło by pokazać jaką głupotą wykazał się jego kolega. Za co jak za co ale za taki tekst to wiewióra go na pewno walnie - przeszło blondynowi przez myśl. Obrażanie ich to jedno ale taka sentencja ... to lekka przesada a one na dodatek mają ten swój cholerny honor więc Blaise ma trzy dni w gipsie nie wyjęte tym bardziej że on jako prawdziwy arystokrata na kobietę ręki nie podniesie więc nie będzie miał nawet jak się obronić . Zabinii chyba jakby dopiero pojmując jaką głupotę uczynił usiadł i spojrzał wyczekująco na Ginny . Ta odliczyła od dziesięciu w dół . Pomyślała o tym że cierpliwość to jej cecha wrodzona . Była cechą wrodzoną
- Nie , ale widzę że ty jesteś do tego zapalony więc jak chcesz to możesz iść na zaplecze i poprosić go o numer - wysyczała do tego stopnia wściekła że nawet nie podniosła głosu . Po prostu mówiła to z taką pogardą i drwiną że budziła strach nawet szepcząc . Draco ku swojej irytacji aż się wzdrygnął a potem wybuchł śmiechem . Hermiona spojrzała na przyjaciółkę która teraz aż płonęła z samozadowolenia że nie zabrakło jej słów i mu po prostu nie przywaliła a wykazała się większym sprytem i go przegadała . Jej przyjaciółka patrzyła na nią co najmniej tak jakby patrzyła na kosmitę a potem również szczerze się roześmiała . W ciszy pozostali tylko Ginny i Blaise którzy mierzyli się nienawistnym spojrzeniem . W końcu nawet Blaise nie wytrzymał i zaczął się śmiać . Tym sposobem Ginny znowu wygrała
- Nie no Weasley naprawdę nieźle - przyznał - ale nie myśl sobie że jesteś w stanie mnie przegadać . To była jednorazowa akcja na skutek szoku jakiego doznałem że umiesz się tak odgryźć . To znaczy zawsze wiedziałem że jesteś wredna ale nie że taka sprytna . W każdym razie stałaś się godnym przeciwnikiem - powiedział i szczerze się uśmiechnął . - Dobra choć Draco , muszę jakoś pogodzić się z tą porażką - zaśmiał się - Ale uważaj ruda , to jeszcze nie koniec . Szczególnie że teraz będziemy spędzać razem dużo czasu.
Draco do samego wyjścia z kawiarni a kto wie czy jeszcze dłużej uśmiechał się jak głupi ... Hermiona spojrzała z szacunkiem na Ginny
- No , nieźle . - powiedziała po chwili nieco zirytowana - to jeszcze bardziej ich zachęciłaś. Ale i tak gratuluje - zaśmiała się.
Ok no to początek, najtrudniejszą część opowiadania mamy za sobą! To opowiadanie niekoniecznie będzie kanoniczne. Zmienie charaktery naszych bochaterów a nienawiść będzie słabsza... przez jakiś czas. Na początku może dziwić ich wzajemny stosunek ale to tylko na początku.
- Przepraszam cię młoda damo ale to mój pracownik i ma obsługiwać klientów. Jest tu tylko i wyłącznie w tym celu - teraz każdy miał inne odczucia . Hermiona by się nie roześmiać próbowała myśleć o czymś innym i napić się trochę soku . Harry nie krył zadowolenia i satysfakcji , także złośliwego uśmieszku sobie nie odpuścił . Ron odetchnął z wyraźną ulgą. Kelner odchrząknął przeprosił i pobiegł na zaplecze a Ginny zrobiła się cała czerwona spojrzała z irytacją na Harrego potem spiorunowała wzrokiem Hermione którą "bawiło jej nieszczęście " a następnie z niechęcią zwróciła wzrok ku właścicielu
- Przepraszam - wybąknęła.
- Nic nie szkodzi - powiedział przesłodzonym tonem i zniknął za drzwiami od zaplecza. Jak tylko przekroczył próg Hermiona nie wytrzymała i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
-Tak to było bardzo zabawne - warknęła na przyjaciółkę Ginewra
- Oj przepraszam - wydusiła - Po prostu to wszystko tak wyglądało... Po co to robisz?- zapytała tym razem całkiem poważnie - Harry jest wściekły , wiem że jesteś zła ale nie niszczcie tego co was łączy przez chwile głupoty
- To co nas łączyło - poprawiła Hermione - Łączyło i już łączyć nie będzie . To koniec raz na zawsze .Zresztą ja nic już do niego nie czuje - wyznała z godnie z prawdą . Ostatnio jej relacje z Harrym były bardzo monotonne wręcz nudne . A próbowała wywołać w nim zazdrość tyko po to żeby się zemścić za jego ostatni czyn. Poczuła dziwną pustkę. Coś czego nigdy nie miała . W końcu od jedenastu lat była zakochana. A teraz nagle czar prysł. Rycerz na białym koniu wyjechał a ona została sama. Bała się nowej rzeczywistości. Bez wsparcia. Ale nie , miała przecież przyjaciółkę na której zawsze możne było polegać .
- A więc nie czytałaś jeszcze tego listu?- zmieniła temat
- Nie, ale mówisz poważnie ? To wydaje się takie nierealne - powiedziała rozmarzona - oczywiście cieszę się.
- Ja najpierw byłam w totalnym szoku. Potem lekkiej irytacji. W końcu rok dłużej nauki. A potem już tylko czysta euforia że spędzę z wami kolejny rok w Hogwarcie
- Z całym naszym rocznikiem - zauważyła Grenger . Tak , ze ślizgonami tez . Każdy miał dodatkowy rok nauki w końcu program jaki przerabiali podczas władzy Voldemorda nie należał do najlepszych.
- A wiesz co jest najlepsze . Jestem jedynym prefektem z szóstego roku. Reszta jest od was.- Tak Ginny została prefektem na miejsce Rona który zrezygnował z tej funkcji.- tylko wiesz nie powiedziałam ci jeszcze co jest najgorsze - mrukneła a Hermiona spojrzała na nią uważnie . Ton głosu jakiego użyła Ginny nie bardzo jej się spodobał . Trochę się przestraszyła.
- Chcą trochę zbliżyć do siebie Slytherin i Gryffindor . Nie pozostając na samej gadce. Postanowili że zamieszkamy razem w dormitorium . My dwie i prefekci ślizgonów . Ba! mało tego . Pokój wspólny mamy we czwórkę . Ale sypialnie ... - zawiesiła na chwile głos - mamy w parach . I to niestety nie że my razem tylko że jedna z nas z jednym ślizgonem druga z drugim . Ja zostałam przydzielona z Blaise -Hermiona słuchała przyjaciółki z narastającym przerażeniem
- To znaczy że ja będę z... - przymknęła oczy . Poczuła skurcz w żołądku . Zakręciło jej się w głowie . Poczuła silne uderzenie gorąca a później atak zimna . Nogi miała jak z waty a ręce delikatnie jej zadrżały - Malfoyem - szepnęła nie otwierając oczu . Marzyła by to był tylko zły sen . Jednak nie, to była rzeczywistość . Ginny spojrzała na nią smutnym wzrokiem
- Też nie jestem zachwycona ... wiesz ja i Zabinii nienawidzimy się praktycznie tak jak ty i Malfoy - westchnęła. Taka była prawda. Od dawna i na zawsze. To wojna która nie ma końca. Nikt nie może jej wygrać . Zwycięzcy są tylko w bitwach ale nie w wojnie. Nie tej wojnie. Ten temat obu popsuł humor a na do datek do lodziarni weszły dwie najmniej powołane osoby które natychmiast rzuciły im złośliwe uśmieszki. Przełknęły głośno ślinę. Tylko nie oni ! Na dodatek bezczelnie usiedli obok nich. Draco po stronie Hermiony a Blaise po stronie Ginny
- Malfoy
- Zabinii
- Tak , tak brzmią nasze nazwiska . Myślałem co prawda że przez tyle lat zapamiętałyście ale jak nie to przypominajcie sobie dalej - powiedział Draco nie zapominając podsycić głos drwiną
- A czemu nie siedzicie we czwórkę? - zapytał Blaise widząc że Potter i Weasley siedzą na drugim końcu pomieszczenia . Ginny zrobiła się czerwona i spuściła wzrok w kierunku swoich lodów
- Nie wasza sprawa - wysyczała Hermiona . Zabinii jednak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Bardziej zaintrygowało go zachowanie rudej . Od razu się zreflektował o co chodzi
- Kłótnia z Potterem , co Weasley ? - zapytał złośliwie
- A od kiedy to interesuje cie mój związek z Harrym - prychnęła odgarniając włosy
- Po prostu zawsze marzyłem by być świadkiem twojej depresji
- Wiesz, jak zobaczyłam że wchodzisz do lodziarni od razu rozmarzyłam się o tym żebyś wyszedł. Sam widzisz nie wszystkie nasze marzenia się spełniają - powiedziała beztrosko Ginny a Hermiona uśmiechnęła się pod nosem .
- A ja myślę Weasley że ty marzysz o czymś zupełnie przeciwnym - wtrącił się Draco
- A ja myślę że tobie to dziedzictwo po prostu uderzyło już do głowy - zareagowała szybko Hermiona .
- A ja myślę że ostatnio się trochę bardziej rozgadałaś szlamciu
- A ja myślę ...
- A ja myślę że moglibyście się już zamknąć - przerwał ich infantylną kłótnie Blaise . Ginny powstrzymała się od śmiechu i udała dalszą irytacje pomimo iż sytuacja ją rozbawiła . Do ich stołu podeszli mocno zdanerwowany Harry i Ron który wyglądał jakby nie wiedzieć co ma ze sobą zrobić . Hermiona posłała mu pocieszające spojrzenie.
- To my już pójdziemy Miona - powiedział pocałował ją w policzek i szepnął jej jeszcze do ucha tak by nikt nie usłyszał - bo on zaraz kogo zabije jak nic .- Na te słowa Hermiona uśmiechnęła się lekko. Wychodząc Harry rzucił w stronę Ginny :
- Podrywaj dalej kelnerów Weasley albo od razu weź się za bogatych ślizgonów
Ginny była wściekł , Hermiona zdziwiona do tego stopnia że otworzyła szeroko buzie. Zabinii na chwile znieruchomiał po czym przesłał złośliwe spojrzenie rudej dziewczynie a Draco łyżeczka od lodów wypadła w połowie drogi do ust . Wyglądało to zapewne zabawnie jednak wszyscy byli w takim szoku zachowaniem Pottera że nikt nie był w stanie nic powiedzieć
- No wasz przyjaciel nieźle się wyrobił - wydusił w końcu Malfoy
- A tak w ogóle to co on powiedział ? Kelnerów?- przeanalizował te słowa Zabinii po czym klasnął i krzyknął na całą lodziarnie - byłaś tak zdesperowana że chciałaś się przespać z kelnerem ! - wstał w geście triumfu . Hermiona odwróciła wzrok żeby na to nie patrzeć . Draco klepnął się w czoło by pokazać jaką głupotą wykazał się jego kolega. Za co jak za co ale za taki tekst to wiewióra go na pewno walnie - przeszło blondynowi przez myśl. Obrażanie ich to jedno ale taka sentencja ... to lekka przesada a one na dodatek mają ten swój cholerny honor więc Blaise ma trzy dni w gipsie nie wyjęte tym bardziej że on jako prawdziwy arystokrata na kobietę ręki nie podniesie więc nie będzie miał nawet jak się obronić . Zabinii chyba jakby dopiero pojmując jaką głupotę uczynił usiadł i spojrzał wyczekująco na Ginny . Ta odliczyła od dziesięciu w dół . Pomyślała o tym że cierpliwość to jej cecha wrodzona . Była cechą wrodzoną
- Nie , ale widzę że ty jesteś do tego zapalony więc jak chcesz to możesz iść na zaplecze i poprosić go o numer - wysyczała do tego stopnia wściekła że nawet nie podniosła głosu . Po prostu mówiła to z taką pogardą i drwiną że budziła strach nawet szepcząc . Draco ku swojej irytacji aż się wzdrygnął a potem wybuchł śmiechem . Hermiona spojrzała na przyjaciółkę która teraz aż płonęła z samozadowolenia że nie zabrakło jej słów i mu po prostu nie przywaliła a wykazała się większym sprytem i go przegadała . Jej przyjaciółka patrzyła na nią co najmniej tak jakby patrzyła na kosmitę a potem również szczerze się roześmiała . W ciszy pozostali tylko Ginny i Blaise którzy mierzyli się nienawistnym spojrzeniem . W końcu nawet Blaise nie wytrzymał i zaczął się śmiać . Tym sposobem Ginny znowu wygrała
- Nie no Weasley naprawdę nieźle - przyznał - ale nie myśl sobie że jesteś w stanie mnie przegadać . To była jednorazowa akcja na skutek szoku jakiego doznałem że umiesz się tak odgryźć . To znaczy zawsze wiedziałem że jesteś wredna ale nie że taka sprytna . W każdym razie stałaś się godnym przeciwnikiem - powiedział i szczerze się uśmiechnął . - Dobra choć Draco , muszę jakoś pogodzić się z tą porażką - zaśmiał się - Ale uważaj ruda , to jeszcze nie koniec . Szczególnie że teraz będziemy spędzać razem dużo czasu.
Draco do samego wyjścia z kawiarni a kto wie czy jeszcze dłużej uśmiechał się jak głupi ... Hermiona spojrzała z szacunkiem na Ginny
- No , nieźle . - powiedziała po chwili nieco zirytowana - to jeszcze bardziej ich zachęciłaś. Ale i tak gratuluje - zaśmiała się.
Ok no to początek, najtrudniejszą część opowiadania mamy za sobą! To opowiadanie niekoniecznie będzie kanoniczne. Zmienie charaktery naszych bochaterów a nienawiść będzie słabsza... przez jakiś czas. Na początku może dziwić ich wzajemny stosunek ale to tylko na początku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)